A to mi Pawlak numer wykręcił. Super rozwojowy polityk, PSL się zmienia...
Waldi wyskakujący z pomysłem rodem ze starych czasów: rynek energetyczny otworzymy! po prostu koszmar. Plecie co mu ślina język przyniesie, znaczy się walczy o odblokowanie polskiego mięsa na równi z Tuskiem i jego OECD, czy naprawdę tak myśli? Oby to pierwsze... Jeśli jednak dojdzie do przetargu, koniecznie trzeba go odpowiednio skonstruować. Zna się na tym każdy średnio zdolny polityk, nie powinno być problemu. Np. Ofert z państw powyżej 15 mln km. kwadratowych nie przyjmujemy.
Jeden, jedyny raz pochwaliłem Kaczyńskiego. Nie wierzycie, szydercy? Proszę bardzo:
Rząd po raz pierwszy od bardzo dawna pozytywnie zaskakuje. Żadnych awantur, pomrukiwań i pohukiwań, a sprawnie przeprowadzona transakcja. Bez oskarżeń wobec opozycji i medialnych szopek. Panie Premierze, tak się osiąga sukces! Po cichu i z zaskoczenia.
Jednak pojedynczy kontrakt nie może zmienić niekorzystnej sytuacji Polski na światowych rynkach paliw. Geopolityka nie kłamie. Ekonomia także - rosyjski gaz i ropa zawsze będą tańsze od tych z innych źródeł. Polska jest na dostawy ze Wschodu skazana. W najgorszym wypadku zawsze można je kontraktować przez zachodniego pośrednika, np. BP czy Shella. Że drożej? Bezpieczeństwo kosztuje.
Pisałem tak po podpisaniu umowy z Norwegami. Kontrakt niezbyt lukratywny, ale ważny w kategoriach prestiżowych - Polska pojawiła się na zachodnim rynku energetycznym. Wstyd przyznać, ale kibicowałem i innym inicjatywom PiS na tym odcinku walki o IV RP. Jak widać bez większych sukcesów. Moja to wina, czy stałej taktyki poprzedniej ekipy - dużo krzyku, mało efektów? No i ta EU niekonsekwencja...
Wspólna polityka energetyczna? Hmm, a dlaczego nie zagraniczna? Energetyka jądrowa? Proszę bardzo, ale nie zapłacimy, za drogo. I sekretarze won z polityki! Panie Baszo, przyjechałem do Was ropę zakupić w cenie niezwykle korzystnej...
Zaraz mi ktoś wypomni, że mamy już nowy nierząd. No więc... Ucieszyła wieść o pierwszej wizycie zagranicznej Tuska. Litwa to dobry wybór między Brukselą, Watykanem, Waszyngtonem i Berlinem. Także z powodów wyżej zarysowanych, choć Litwa - przy całym szacunku dla Wilna - to na energetycznym torcie wisienka. Rzecz trzeba załatwić gdzieś indziej. Raczej nie w Skandynawii - naprawdę drogo, a i prognozy wydobycia kontrowersyjne. Odpada kierunek kaukaski - nie udało się gdy ponoć byliśmy pierwszymi przyjaciółmi Jankesów, miałoby się udać teraz? Gra z Turcją zbyt ryzykowna, mimo wszystko.
Osobiście widzę dwie - realne - możliwości:
I Elektrownia atomowa
Niełatwa pod względem technologicznym i finansowym, a zwłaszcza psychologicznym. No i najwcześniej za lat kilkanaście. Choć może to atut - kiedy kończą się główne transze umów z Moskwą?
II Połączenie z zachodnim systemem
Pomysł Gudzowatego. Całkiem niegłupi, tylko człowiek nie ten... Celem powinno być uzyskanie gwarancji w Brukseli (Berlinie) i budowa rurociągów zwrotnych (jeśli pomyliłem terminologię, przepraszam) do polskiej granicy. Choćby z rosyjskim gazem... Można to przehandlować za neutralność, nawet nieoficjalną, w sprawie gazociągu bałtyckiego. Postawą "Nie, bo nie" niczego nie zyskujemy. Ten gazociąg dopiero musi powstać, z naciskiem na DOPIERO, a Rosjanie co pewien czas wykręcają numer, po którym odechciewa się nawet największym zachodnim rusofilom. I nie ma co się obrażać na rzeczywistość - Zachodowi to Rosja daje szansę dywersyfikacji.
Jeszcze tylko malutki problem do rozwiązania. Wszelkie pomysły wymagają współdziałania Dużego Pałacu z Małym. Na razie primadonna nie wyszła z powyborczego szoku, baletnicy rozjuszają ją dodatkowo podszczypując w... Zobaczymy co będzie dalej...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)