Najbardziej polska z polskich Polek, Pani Nelly Rokita jest kobietą uroczą, bardzo mądrą i do tego politykiem przez duże P. No po prostu prawdziwy mąż stanu w czasach gdy polityków z jajami można policzyć na palcach jednej ręki.
Co prawda złośliwi twierdzą, że nie urodziła się taką, a przejęła najlepsze cechy od męża - nie napiszę gdzie, bo się wstydzę - ale to nieprawda. Janek jaki jest taki jest, ale nawet on nie gada tylu i takich głupstw jak Nelka. Choć rzeczywiście ma ten dryg do wpadania w tarapaty na własne życzenie. Ale Nelka jest o klasę lepsza:
Byłam studentką z Niemiec i z tego powodu był dopisany do mnie taki pracownik naukowy, wtedy doktor Bralczyk, teraz bardzo znany profesor.
On się do mnie przykleił w taki przyjacielski sposób. Bardzo go polubiłam. Nie wykluczam, że właśnie on był jednym z tych donosicieli.
Nie mam na to żadnych dowodów. Myślę że to było naturalne, że student czy studentka z Zachodu była obserwowana przez wiele osób i taki opiekun naukowy, jakim był prof. Bralczyk to nie był przypadek.
Wzruszyć ramionami...
No chyba że... Już rozumiem! Nelkę interesuje premierostwo. Toż to sam Pan Premier planował umieścić tu Rokitę. Jan czy Nelly? jaka różnica? Takie wyznanie i finezyjna forma: nie wykluczam, ale to nie przypadek, doskonale wpisuje się w retorykę PiS, a i kombatantów lat 80. nigdy w tej partii nie za wielu. Czyżby szykował się transfer z ostatniego rzędu w pobliże zatoki?
Tylko Jana Władysława trochę żal. Premier migiem wraca do Krakowa, bawi się singerem, śpiewa kolędy... Nie czas wziąć się do prawdziwej roboty, Panie Janie? Nelka alimentów na Pana płacić raczej nie będzie... może załatwi - wzorem Edgara - jakąś posadkę?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)