W NRD, na Węgrzech czy w Czechosłowacji do tłumienia antykomunistycznych powstań niezbędna była odsiecz z Moskwy. W Polsce każdy niepodległościowy zryw od zakończenia II wojny światowej był pacyfikowany przez wyselekcjonowanych tubylców cieszących się bezgranicznym zaufaniem Kremla.
Miałem nie pisać o 81. Z prostego powodu - (obie) główne interpretacje 13 grudnia są równie skrajne i naciągane. Pierwsza w której się dowodzi, że Jaruzelski wielki patriota uratował Polskę to obrzydliwy bełkot - tutaj się chyba zgadzamy? Jednak tak samo oderwane od rzeczywistości jest twierdzenie, że gdyby nie 13 grudnia Polska już na początku lat 80. byłaby wolna... Co ciekawe, w obu wersjach wychodzi ta sama, jakże polska, cecha - chciejstwo. Kto jest bliżej prawdy? Jeszcze za wcześnie...
[Ludzie! ZSRR roku 81 (80) to nie kraj Gorbaczowa, a Breżniewa i Andropowa. Może i kolos na glinianych nogach, ale jeszcze nikt o tym nie wie. Kilkanaście miesięcy później to jakże racjonalne - jak czasem można wnioskować po argumentach używanych w dyskusji: wejdą nie wejdą - mocarstwo zestrzeliło koreański samolot pasażerski. Armia radziecka trzymała technologiczny dystans do amerykańskiej, doktryna ekspansji komunizmu w trzecim świecie ledwie dogorywała. Republikanie obejmowali władzę, cena ropy była wysoka...]
Jednak to nie o tym miałem... No więc przeczytałem fragment będący mimowolnym mottem tej notki i aż mną rzuciło. Teraz, już spokojniejszy, myślę sobie: można i tak, ale w takim razie i ja mam pewne spostrzeżenia.
Otóż, jeśli wyselekcjonowani tubylcy rzeczywiście uniemożliwiali odsiecz z Moskwy to należy ich uhonorować. Ze skutkiem natychmiastowym. Już na najbliższym posiedzeniu Sejmu trzeba przegłosować ustawę nakazującą umieszczenie do 3 maja 2008 w każdym mieście powyżej 50 000 mieszkańców choćby jednego pomnika tubylca. Każdemu posłowi który nie zagłosuje na tak można z czystym sumieniem splunąć w twarz.
Naprawdę wariant praski, już nie pisząc o budapesztańskim, to najlepsze co mogło nas spotkać? Radzieckie czołgi pod oknem, fale emigracyjne (tak wiem, o wyjazdach lat 80.), krew na bruku i totalny beton u władzy przez 20-30 lat? Tego prawdziwy polski patriota życzy - notabene: DZIŚ, siedząc wygodnie w fotelu przed monitorem - Polsce z lat 45-89? Im więcej przelanej krwi, polskiej krwi, tym bardziej jesteśmy Polakami?
Kto tutaj zwariował?
Jeszcze jedno. Jak miałem dziesięć lat też było mi wstyd. Budapeszt, nawet te śmieszne Pepiki stawiły opór. A my? Powstańcy od pokoleń, rewolucjoniści, kolumbowie i co? Nic. Taki Bierut to musiał umrzeć w Moskwie... Po prostu dno... Potem mi przeszło. Ale aż do dziś nie wiązałem tego procesu z dojrzewaniem. Chyba będę musiał.
PS Kokos, pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale Twoje słowa to najdobitniejsza obrona Jaruzelskiego i Kiszczaka (i innych aparatczyków) jaką dane było mi czytać. Michnik może się schować...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)