Tak nazywa się budowla, której zeświecczenie i sprofanowanie tak bardzo oburzyło redaktora Terlikowskiego, że aż napisał m.in. Klasztor staje się rzeczywistością prawdziwe europejską, gdy zostanie zlaicyzowany i przebudowany na potrzeby biurokratów z Brukselii [pisownia oryginalna] .
Teza to niezwykle kontrowersyjna, sugerująca że w Brukseli nie tylko żenią pedałów, ale na dodatek posiedli rzadką umiejętność podróżowania w czasie, co by już było prawdziwą tragedią. Co to będzie jak jakiś lewacki urzędas postanowi skorzystać z wehikułu czasu i np. tak umiejętnie rozrzucić fałszywki, że w dwudziestym wieku tzw. badacze laiccy odkryją, iż grudzień ma coś wspólnego nie tylko z narodzeniem Jezusa, ale i pogańskim kultem, bodaj Słońca? Ale po kolei.
Decyzja o budowie Mosteiro dos Jerónimos zapadła na początku XVI wieku. Nie, nie stała za nią żadna instytucja kościelna, pomysłodawcą i sponsorem był król Portugalii Manuel I. Kto nie przysypiał na lekcjach historii, ten wie że była to epoka odkryć geograficznych, w tym tak doniosłych jak to, że Ziemia niekoniecznie jest okrągła, tfu, płaska. Był to także najlepszy okres w historii Portugalii, jedyny w którym kraj ów był światową potęgą.
Karawele wpływające do Lizbony nie tylko pachniały Dalekim Wschodem i napędzały inflację w całej Europie, ale także dostarczały środków do rozpoczęcia prac budowlanych (złośliwi przypominają, że skarb królewski napełniał się też dzięki wypędzeniu żydów). I tak pod okiem Manuela powstał zupełnie wyjątkowy styl architektoniczny, trochę gotycki, ale na pewno nie ascetyczny. Mający wiele wspólnego z morzem i krainami za nim odkrywanymi. No wykrztuszę to wreszcie z siebie - mocno orientalny, czy aby trochę nie muslimski?
Budowano nie tylko klasztory, także inne obiekty, jak najbardziej świeckie. Wszystkie miały świadczyć o morskiej potędze Portugalii. Tak po prawdzie nie było ich jakoś strasznie dużo - budowa trwała wtedy strasznie długo, a Portugalia okazała się kolosem na glinianych nogach. W każdym razie obiekt nazywany Klasztorem został przez króla ofiarowany mnichom św. Hieronima.
Dziś nie zostało ich (budowli, nie mnichów) wiele. Głównie z powodu trzęsienia ziemi (lub tsunami) które nawiedziło Lizbonę w 1755. Klasztor jest jedną z zaledwie kilku pamiątek po tych czasach. Ale nawet po te ostatki Bruksela wyciągnęła swe świńskie paluchy i w 1833 mnisi opuścili Klasztor. W 1907 stał się narodowym miejscem historycznym (tłum. własne). Od 1983 znajduje się na liście UNESCO
Pewnie przed popełnieniem wpisu redaktor Terlikowski zbadał dogłębnie historię Klasztoru. Pewnie zapoznał się z portugalską historię. Pewnie przyjrzał się architektonicznym szczegółom budowli. Pewnie wie jakie symboliczne znaczenie maona dla Portugalczyków. Pewnie odwiedził macierzysty portal. Pewnie...


Komentarze
Pokaż komentarze