Komu będzie kibicować Lech Kaczyński w procesie Oleksy kontra"Wprost"? Pewnie Olinowi - panowie znają się od dawna, lubią od połowy lat 90., a Józek należy do najtwardszego elektoratu Lecha Aleksandra. A "Wprost" to przecież komunistyczna szmata rodem z KC.
Żeby to tylko nie spowodowało poważniejszych zatargów z prezesem największej w Polsce partii, znaczy się opozycyjnej. Mogłoby to niebezpiecznie groźnie zachwiać stabilnością państwa. Rzecz jasna zatargów w kategorii politycznej, a nie rodzinnej. Że Jarosław Kaczyński jest znanym piewcą niezależnych mediów (i vice versa) oraz czołowym polskim obrońcą wolności słowa, wiemy nie od dziś. O rewolucyjnym pomyśle przekształcenia redakcji w spółki pracownicze na wzór Agory słyszeli pewnie wszyscy, jednak może nie każdy kojarzy - niedoszły, niestety - pomysł Centrum Monitoringu Mediów z tą jakże wybitną personą.
A właśnie, jak jesteśmy przy Agorze. Jak się ma proces w sprawie odgrzewanego kotleta wyborczego zapowiedziany przez prezesa PiS (tak, tego samego!) "absolutnie nie w trybie wyborczym" napowybory, w ramach którego - za artykuły prasowe - miała zostać pozwana GW? I - niejako przy okazji - kilka innych bytów ziemskich, tak nieznaczących jak np. znana zbrodnicza organizacja, w skrócie PO. Wie ktoś? Czyżby familii profesora prawa nie udało się jednak zebrać pieniędzy na dobrego prawnika? Smutno by było.
Nietęgą minę ma pewnie także redaktor Janecki - raczej nie przyjmie go z honorami w swym gabinecie premier, no chyba że były. Dobra rada Panie Stanisławie - zawsze można zrobić marsz z pochodniami. Np. wczesną nocą 17 stycznia. To pomaga. Tak to już w naszej demokracji patriotycznie bywa.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)