Salomon Morel przez niedopatrzenie nie dostał orderu przed śmiercią. Tylko tak potrafię oczywistą oczywistość wyjaśnić. Należał mu się jak mało komu, ale IV RP jakoś zapomniała go uhonorować. Może procedury były zbyt długie?
W walentynki Pan Prezydent będzie miał świetną okazję naprawienia swego błędu. W pierwszą rocznicę śmierci Pana Morela powinien podziękować jego krewnym za cenną służbę dla Polski ich przodka. W końcu mało kto może się poszczycić taką skutecznością w resocjalizacji zdrajców Ojczyzny jak on. Folksdojcze i wermachtowcy, tacy - żeby daleko nie szukać - jak dziadek Tuska nie mieli u komendanta Morela łatwego życia, no nie?
Awantura wokół "Strachu" obchodzi mnie średnio. Te same grymasy, identyczne rytuały. Obu stron. Jest jednak jeden nurt "debaty", który mnie przeraża. Są środowiska, które bardzo chętnie budują wizję PRLu (zwłaszcza pierwszych lat) jako pewnego rodzaju gułagu w którym zamknięto Nieskalany Naród Polski, a funkcję kapo (terminologia celowo poplątana) pełnili Żydzi. Z tego już tylko krok od wniosku, że gdyby nie Żydzi, komunizmu by w Polsce nie było. Armii Czerwonej pewnie też? Na dodatek parszywym parchom udało się zręczną manipulacją skurwić część - oczywiście tą gorszą (czytaj: dzisiejszych wyborców PO) - rdzennych Polaków. Zwłaszcza młodych.
Bardzo przypomina to tezy pewnego pana na temat Republiki Weimarskiej i wydarzeń roku 1918. Jakby ktoś nie wiedział - nazywał się on Adolf Hitler.
Zgadza się, pewnie - bo jakoś rzadko pojawiają się tu dokładne statystyki - występowała nadreprezentacja Żydów w aparacie władzy. Łatwo wyjaśnić psychologicznie ten fenomen i nawet nie trzeba w tym celu sięgać do argumentu nienawiści do Lachów wyssanej z mlekiem matki (w peruce). Partia - zwłaszcza po traumie Holocaustu - łatwo stawała się zastępczą rodziną. Ich świat zniknął. Ale to zbyt proste wytłumaczenie i na dodatek obraźliwe dla Narodu Polskiego. Jak wiadomo, od wieków każdego obcego we wsi witano chlebem i solą, a nierzadko i żonę udostępniano.
To że na każdą Wolińską i każdego Morela przypadało przynajmniej kilku czystej krwi Polaków i to nawet nie przywiezionych w teczce z Moskwy - nieważne. Po co psuć sobie humor? My prawdziwi Polacy mamy tylko bohaterów. Na przykład pułkownika Kuklińskiego, patriotę inteligenta i absolwenta szkoły wojskowej. Rocznik promocji 50 czy 51.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)