Od kilkunastu dni ciągle zmagam się z pojęciem mitu. W tekstach przeze mnie czytanych, ale i pisanych. Gross, teraz powstanie styczniowe, po drodze refleksja o niemieckim spojrzeniu na dwudziestowieczną historię. Wszędzie pojawiało się, czasem podskórnie, pytanie o rolę mitu w kształtowaniu... nie wiem jakie słowo tu pasuje najlepiej?... tożsamości, historii, narodu?
Nie udźwignę tematu, nie jest moim celem tworzenie rozprawy pseudonaukowej - co najwyżej wyklułaby się rozprawka. I to bez większej wartości. Spróbuję jednak kilka słów skrobnąć.
Mit jest nieodłączną częścią ludzkiej natury i kultury - tworzą się w każdej społeczności. Szczególnie wartościowe są w "ciężkich czasach", pomagają wtedy spajać daną grupę. Mit ma jednak to do siebie, że uwielbia nadawać znaczenia rzeczom błahym, podkolorowywać, zmieniać motywację i okoliczności. Jednym słowem - kłamie. Zbyt często. Tworzy utopię. To jego największa siła. Warto o tym pamiętać.
Zresztą są dwa rodzaje mitów. Tworzonych stopniowo i tych narzuconych odgórnie. Rzecz jasna te pierwsze są bardziej wartościowe, jednak całkiem spora grupa z drugiej kategorii przebija się do świadomości ogółu. Z reguły nie są tworzone w złych celach, a nawet im twórcom może się wydawać że nie ma w nich ani grama fałszu. Choć nie ma nic gorszego jak mit usilnie promowany w imię teraźniejszych rozgrywek...
W sumie pytanie w temacie jest źle postawione, powinno raczej brzmieć: Jak wiele mitów potrzebujemy i czy możemy o nich (już) rozmawiać? Przez ostatnie trzysta lat tak dostawaliśmy po du..., że ich rola w kształtowaniu, najpierw narodu, a potem państwa była nieoceniona. Ale dziś?
Czy mitów wokół nas nie jest aby zbyt dużo? Rzutują, wydawałoby się, na
całkowicie współczesne rzeczy? Nie pozwalają na odbycie prawdziwej dyskusji, bo
"nie można kalać rzeczy świętych" (patrz: choćby dyskusje o powstaniach)? Może potrzebujemy nowych? A może ich liczba powinna zostać zredukowana? - w końcu, ponoć, mamy w pełni niepodległe państwo i jednolite etnicznie społeczeństwo. Nie musimy budować swej tożsamości na zagrożeniu.
(To już trzecia notka, robi się z nich powoli łańcuszek)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)