Sprawa jest prosta. Lech Kaczyński szkodzi Polsce, a co gorsza, przeszkadza rządowi Donalda Tuska w zmienianiu Polski w sposób na jaki Ta - i my wszyscy - zasługuje. I nie zapowiada się by zmienił swą szkodliwą postawę.
Rozwiązanie jest równie, przez co genialnie, proste. Donald Tusk, udając się na następne spotkanie do Pałacu Prezydenckiego, powinien wypożyczyć od Konstantego M. na przykład, pistolet i wpakować kilka kulek. Dla dobra Polski.
Nie przystoi? Nie wolno? Skandal? Bezprawie? Dyktatura? Terror? Zamach?
Nie, zwyczajna systemowa ewolucja. Bo jeśli wolno niszczyć służbowe urządzenia, twórczo interpretować kodeksy, żonglować tajnymi aktami, stawiać się ponad prawem dla dobra Polski (oczywista oczywistość), to dlaczego Tusk nie miałby pociągnąć za spust? Jakie ma dobre intencje! I tylko on może zapewnić prawo i porządek!!! Stoi za nim przecież wielomilionowy elektorat, tzw. (nie)narodowa mniejszość koalicyjna...
Gdzie jest ta granica? Prawo przecież jest dla silniejszych...


Komentarze
Pokaż komentarze