Minister Ćwiąkalski ma dowód na niszczenie dokumentów przez ekipę Ziobry. Sekretarka w ministerstwie zachowała listę z niektórymi zniszczonymi dokumentami - podaje Radio Zet. - Nieprawidłowości były - potwierdził po południu resort, zastrzegając, że "kontrola nadal trwa i na razie nie można stwierdzić, czy doszło do przestępstwa".
[gazeta.pl za Radiem Zet]
Czyli minister tańczy dalej. Wczoraj przydeptali mu paluchy, a dalej próbuje. Dzielny minister... Twardy, choina jasna...
Ja rozumiem, że Ćwiąkalski miał równoważyć Ziobrę. Naprawdę rozumiem. Tylko, czy podobieństwo musi być aż tak duże? Obaj ministrowie [wnioskuję na podstawie prywatnych obserwacji]:
- uwielbiają konferencje prasowe
- jedne wpadki tuszują następnymi
- stoją na straży praworządności, że aż rzygać się chce
- mają swoje ulubione media
Właśnie. W Polsce dziennikarstwo śledcze ma się świetnie, wbrew opiniom sceptyków. Najlepiej na świecie. Same orły, dotrą do każdego świstka papieru... wskoczą, za przeproszeniem, do szamba...
Ćwiąkalski wylot. I Drogie PO, my naprawdę nie jesteśmy tacy głupi. Tak, pamiętamy dżumę SLD i cholerę PiS. Nie znaczy to jednak, że teraz chcemy być leczeni tyfusem.


Komentarze
Pokaż komentarze