Jak widmo nad Salonem.24 krąży pretensja: Jeśli jest tak źle [jak chcą prominentni blogerzy], to dlaczego jest tak dobrze [notowania PO i rządu]? To jakaś aberracja i dziejowa niesprawiedliwość...
Jeśli przymknie się oko na jawną, czasem niezwykle prymitywną, propagandowość większości z tych tekstów, to trzeba zauważyć że pytanie jest interesujące. Można zwalać winę na media, można czekać aż Tusk się wypali i słupki poparcia zaczną opadać, a Kaczyński się medialnie ucywilizuje. Można liczyć, że machina reklamowo-socjotechniczna wreszcie odzyska swój dawny, z roku 2005, blask.
Symptomatyczna jest tu ewolucja Pałacu Prezydenckiego. Nie wiadomo czy zaplanowana. W każdym razie od tygodnia poprzedzającego wizytę Tuska w Moskwie, Lech Kaczyński zaczął przypominać samodzielnego polityka. Zmiana jest widoczna gołym okiem. Zamiast komunikacji ze światem zewnętrznym poprzez pośredników, a zwłaszcza jednego, i skrajnie konfrontacyjnej postawy, Lech Kaczyński wyraźnie szuka nowej drogi. Pokazuje się częściej, odpowiada sam i konkretniej, znacznie mniej patosu w doniesieniach z jego otoczenia.
Powyższe refleksje są związane głównie z socjotechniką i doraźną polityczną taktyką. Czy nie skrywają za sobą poważniejszej wątpliwości do rozstrzygnięcia? Bo wydaje się, że nadszedł czas by zadać pytanie: Co dalej z IV RP? Widać, że pomysł został odrzucony. Na pewno w formie realnej: rewolucyjno-buraczanej, ale czy aby również nie w formule idealistycznej: konserwatywno-intelektualnej?
Piszę te słowa 23 lutego 2008. Nie 2003 czy nawet 2005. I tu leży klucz: to co było dobre pięć lat temu, niekoniecznie musi sprawdzać się dziś. Da się zauważyć widoczną zmianę w elektoracie, w nas wszystkich. Już nie chcemy rewolucji, chcemy by było lepiej. To nie jest puste żonglowanie słowami, za tymi dwoma pojęciami kryją się konkretne postawy.
Wszyscy się zgodzą, że lata 2001-2005 to był smutny okres. Co najwyżej względna sytuacja gospodarcza, powszechnie odczuwany brak perspektyw, a do tego pogłębienie braku zaufania do polityków. Wszyscy się zgodzą... Czy jednak naprawdę było aż tak źle? No niestety, Miller ma częściowo rację: nie. A wykreowany przez opozycję... i media obraz został zafałszowany.
Wówczas powszechnym odczuciem było: jesteśmy na dnie, niżej upaść się nie da, dalej tak być nie może. To stąd wzięła się siła hasła naprawy państwa, budowy IV RP. Wtedy jeszcze - o czym już się nie pamięta - wspólnego, POPiSowskiego, a podzielanego także przez sporą grupę wyborców innych partii. Dziś jednak żyjemy w zupełnie innej Polsce. Po pierwsze, mało kto już kojarzy jak to dokładnie za SLD było. Po drugie, idea naprawy państwa, idea IV RP, została zawłaszczona przez jedna partię i skarykaturowana, by nie napisać: skompromitowana. Po trzecie, i najważniejsze, Polacy otrzymali zastrzyk energii z Unii Europejskiej.
Okazało się, że można inaczej. Że niekoniecznie trzeba polegać na wielkich prorokach, że czasem lepiej wziąć sprawy w swoje ręce. Że danie szansy i nie przeszkadzanie może być lepszym rozwiązaniem od nieustannego patrzenia na ręce. Że rewolucjoniści nie tylko niekoniecznie nadają się do rządzenia (co mogłoby zostać wybaczone), ale także nie są tak niewinni jakimi się malowali. I przypominam, to nie kwestia zmiany języka, ale realnych oczekiwań. Inne były w 2003, trochę inne w 2005, zupełnie inne są w 2008.
Dziś hasło IV RP nie budzi już takich nadziei. Nie musi. Trafia jedynie do przekonanych, bardzo przekonanych. I to może być największy problem PiS. Wróćmy do doraźnej socjotechniki: wierchuszka PiS słusznie kalkuluje, że ich największym atutem - może obok ordynacji - jest upływ czasu. Zdolność samoresetowania pamięci u wyborcy, nie tylko polskiego, jest olbrzymia. Czy w interesie PiS jest więc ciągłe granie IV RP, a co za tym idzie przypominanie takich oczywistych oczywistości jak koalicje - formalnie było ich bodaj kilka - z Lepperem i Giertychem?
IV RP powinna, nie, nie zniknąć, ale trafić do, może nie do lamusa, a przynajmniej do przechowalni. Jest to także w interesie PiS. Oby na jak najdłużej. Przyda się, gdy nadejdzie kolejna prawdziwa katastrofa. Choć tego Polsce chyba nikt nie życzy?


Komentarze
Pokaż komentarze (15)