O tym, że Platforma przymierza się do zmiany systemu finansowania partii politycznych wróble ćwierkają, że hoho! Pomysł z "1% podatku" pojawił się kilka tygodni temu, jednak nie wierzyłem, że taki idiotyzm może się stać oficjalną propozycją partii. Kto to wymyślił?!
Z dowcipu: Przychodzi Kulczyk do Platformy i daje jej 1%, pośmiali się wszyscy (ustawa musiałaby ograniczać górny pułap sumy), ale ja zaproponuję inny, pewnie mniej zabawny. Kwiecień. Redaktor Jerzy Urban rozlicza się z dochodów. Wpisuje, kalkuluje, podpisuje, zmęczony pot z czoła ociera. Uff, prawie skończone. Procenty zdegustowane, został już tylko 1%, komu go zapisać? Oczka redaktora błyskają diabelsko, no pewnie że PiS! I" Nie" pisze artykuł...
Tak, czekałyby nas piękne polityczne igrzyska na przełomie wiosny i lata. [Poniższy fragment może nie odpowiadać prawdzie, reszta bez zmian: Tak naprawdę wkurza mnie coś innego. "1 procent" miał integrować oddolne inicjatywy, wspierać dobroczynność, umacniać mniejsze społeczności. No, pobudzać ludzi do działania, głównie w okolicy własnego domu. Różnie to funkcjonuje w praktyce, ale z czasem się powinny wytworzyć odpowiednie mechanizmy. Co ważne - najlepiej w oderwaniu od polityki, zwłaszcza bieżącej! A co proponuje partia, Obywatelska, z nazwy? Stawia podatnika (przecież i wyborcę) wobec dylematu: postawić huśtawkę dla dzieci na osiedlu, czy przepisać na... ulubionego polityka? Piękne promowanie obywatelskiej postawy...]
Notabene, a co jak wyborca się, za przeproszeniem, wypnie? Skalkulował ktoś, ilu nieszczęsnych podatników musi wpłacić 1%, by partie dostały tegoroczny na przykład tort do podziału? Geniusze z Platformy sobie umyśliły: nas lubią to zapłacą. A jak przestaną albo będą nadal, ale bez chęci dokładania do tego interesu? Może by się taki zimny prysznic przydał...
Obecny system ma ponoć sporo plusów, typu brak lewej kasy, pilnowanie wydatków, ale i jeden ogromny minus. W praktyce do zera redukuje szansę wejścia do parlamentu partiom nie objętym finansowaniem z budżetu. Powstaje błędne koło: chce zaistnieć w polityce? Musisz już w niej być! Stabilizuje to scenę polityczną, ale jak małe inicjatywy mają konkurować z partyjno-państwowymi oligarchami? Inicjatywy potencjalnie odpowiadające np. części społeczeństwa? Nie przebiją się. Mają do wyboru: albo się poddajesz albo do nas przyłączasz. Najlepiej jeszcze uiść łapówkę, ups, odpowiednią opłatę, wiano takie.
Coś z tym trzeba zrobić. Doraźnie można na przykład zmniejszyć dotację z budżetu albo obniżyć próg finansowania np. do... jednego procenta.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)