adas wraca nowe adas wraca nowe
19
BLOG

Jednomyślność Oczywiście Wybiórcza

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 3

Intrygująca jest kariera JOW w blogosferze (w polityce rzadka fascynacja nie przekracza poziomu sloganów). Oto lek na na całe nasze zło! Dzięki zmianie ordynacji nasz piękny kraj w końcu ruszy z miejsca. By żyło się lepiej. Wszystkim.

Chyba warto rozróżnić dwa modele: teoretyczny i realny. W teorii, przynajmniej na pierwszy rzut oka, plusy przewyższają minusy. Najważniejsze z nich to stabilizacja sceny politycznej, zwiększenie uprawnień partii zwycięskiej oraz przywiązanie polityka do społeczności lokalnej - w myśl zasady: chcesz zostać ponownie wybrany, nie możesz zniknąć w stolicy. Czy system de facto dwupartyjny, ograniczenie możliwości wejścia nowych graczy na scenę polityczną oraz (najmocniejszy argument) problem "głosów straconych" to zbyt wysoka cena za powyższe korzyści?

Nie przez przypadek JOW jest kojarzony z krajami anglosaskimi. Co jeszcze się kojarzy z bardziej cywilizowanymi państwami niegdyś należącymi do Korony Brytyjskiej? Hmm, elegancki rasizm i eksterminacja tubylców? To też, ale nie o to chodzi. Przejrzystość i poszanowanie prawa oraz głębokie poczucie indywidualizmu, z tego co kojarzę mające swe źródło w protestantyzmie (z czym związane jest, do dziś obecne, poczucie wyższości kastowej, wyznaniowej lub rasowej). Symptomatyczny (i legendarny) jest tu brak konstytucji w Wielkiej Brytanii z jednej strony i "fetysz" poprawek do niej w Stanach Zjednoczonych z drugiej.

Co z odległości tysięcy kilometrów oferuje nam jeszcze wyidealizowana anglosaskość? Większe zaangażowanie jednostek w życie społeczne i polityczne, skutkujące umiejętnością samodzielnego dbania o swój los. Silną władzę lokalną. Media niezależne od polityków, działające na rynkowych prawach. No i sądy niezależne od rządów. Tyle idea. A praktyka? Czy nie doszło do sytuacji w której realna władza jest ściśle zależna - na skalę o jakiej nam sie nie śniło - od stopnia zamożności?

Pierwszy model realny mamy już za sobą. Teraz zastanówmy się, jak wyglądałaby rzeczywistość JOW w Polsce:

1 Dwupartyjność (wielce prawdopodobna), czyli partia rządząca i partia opozycyjna. Pierwsza z miejsca stanie się maszynką do przeprowadzania reform, a druga zostanie najlepszą opozycją pod słońcem. Na pewno nie zamienią się w dwie zwalczające się koterie prymitywów, z których jedna może rządzić i sto lat, no nie? Jest jeszcze możliwość, że obie zgodnie podzielą się wpływami...

Wyjdę na piewcę politycznego burdelu, ale koalicje w Polsce się... sprawdzają. Taki już nasz los, że nie w sensie pozytywnym. Poprzednie trzy ekipy wywróciły się, gdy partia dominująca przegięła. Wolę taki bezpiecznik od mirażu skuteczniejszej "naprawy".

2 Wybieramy najlepszego człowieka z naszego okręgu... niestety nie, obawiam się. Wybieramy najcwańszego, najbardziej bezwzględnego i - obawiam się - często najbogatszego.

3 JOW tak, ale...

a) jaką część swej (rzeczywistej) władzy Warszawa jest gotowa przekazać na szczebel lokalny?

b) czy godzimy się na "wzięcie spraw we własne ręce"?

c) sądownictwo...

4 Małe partie (patrz punkt 1) , znikłyby. Mnie to boli, a tym bardziej u nas, gdzie frekwencja wynosi w porywach 53%...

Czy naprawdę system zadziałałby u nas? Czy na tym etapie warto dodatkowo betonować scenę polityczną i dawać parlamentowi w zasadzie nieograniczoną możliwość działania? Parlamentowi, czyli zwycięskiej partii, ktokolwiek by to nie był? Politycy się nie zmienią, nagle nie dorosną do funkcji, tego można być pewnym...

Wielce prawdopodobne, że upraszczam, idealizuję albo - przeciwnie - wynajduję problemy tam gdzie ich nie ma. Jednak mam jedną prośbę. Jeśli myśli się o JOW, proszę nie brać pod uwagę modelu teoretycznego lub tego jak działa w innych krajach, tylko próbować przełożyć jego mechanizmy na nasze realia.

PS Część wad dzisiejszej polityki znikłaby po jednym prostym ruchu - zmniejszeniu liczby posłów i senatorów (Senat jednak powinien zostać - zbyt dużo bubli wychodzi z Sejmu.) O 1/3. Ba, rozważyłbym oddanie 10% głosów do Sejmu... JOW. Testowo. Z zastrzeżeniem, że można startować z listy partyjnej lub JOW.

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka