adas wraca nowe adas wraca nowe
25
BLOG

Oczekiwana zmiana miejsc

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 3

Mam satysfakcję. Przykrą. Chorą. Gdy PiS zaczął majstrować przy różnych ustawach i ciałach, tworzył nowe spec komisje komitety, twierdziłem że to dalsze psucie państwa, ale ulgę przynosi mi wyobrażenie wrzasku jaki się podniesie, gdy następna władza - w oparciu o wypracowane przez PiS mechanizmy - zacznie się bawić dostępnymi zabawkami i to co pod rządami PiS było cudownym lekiem, nagle zamieni się w śmiertelną truciznę.

Minęły niecałe dwa lata, a słowo stało się ciałem. Od czterech miesięcy głównie czytam jaki to zły jest Tusk (to chyba te oczy), jak za nic ma demokrację i jak złowieszczo przeobraża się w Putina. Przez ten czas drastycznie wzrosła ranga Konstytucji, prawo stało się bardzo ważne (i niezmienne), a najbardziej zdesperowani są o krok od wzywania sił międzynarodowych do interwencji. Argumenty jak - przykładowo - u Żakowskiego, tyle że w miejsce dyktatora Jarosława Kaczyńskiego wstawia się OberTuska. Taka sezonowa moda.

Ten schemat powtarza się i w dyskusji o ustawie medialnej autorstwa PO. Jest ona niedobra, nie rozwiązuje naprawdę problemu, prawdopodobnie wymaga przepchnięcia przez Sejm kolanem. Wszystko się zgadza. Tyle, że to nie to wzbudza największy opór przeciwników - mówiąc eufemistycznie - rządu. Tragedią jest to, że NASI zostaną zastąpieni przez ONYCH. I już słychać głosy jak to PO łamie Konstytucję, demokrację, polityczne zwyczaje... I nikt słowem się nie zająknie o pewnej zimowej nocy, gdy...

Najuczciwsza w tym chórze jest Kataryna, która martwi się o bliskich światopoglądowo dziennikarzy, ale daje również do zrozumienia, że jest to niejako normalne działanie partii celującej w dwie kadencje. Termin normalność ma rzecz jasna w polityce zupełnie inne znaczenie niż w rozumieniu potocznym, bo nie wyklucza działań nie fair, naciągania prawa, mniejszych czy większych machlojek. Ale i tak warto się na nim skupić.

Co jest więc normalne? W tym gorszym, politycznym znaczeniu? Ha! Definicja zmienia się nie tylko w myśl prawa o miejscu siedzenia, ale fluktuacji podlegają także inne warunki. Tak więc co innego oznaczała normalność w roku 2005, a coś innego w 2008. I mogę się założyć, że elektorat PO by nie uznał w roku 2005 powyższej, naprawdę niedobrej, ustawy za normalną, ale dziś - uzna. Co się stało? Nic wielkiego. Krytycy PO zwyczajnie zapominają, że PiS dopiero co, i jak, rządził. A akurat wyborcy PO pamiętają, więcej - Jarosław Kaczyński&Co nie dają o tym zapomnieć. Najpóźniej w 2006 chyba wszyscy straciliśmy złudzenia. Część na lepszą, bo IV, RP, część na realną naprawę państwa bez względu na numerki. Pozostał wybór między Polską ICH a NASZĄ. Paradoksalnie tu leży źródło obecnej siły obu głównych partii.

Mamy do czynienia ze swoistym starciem dwóch rodzajów hipokryzji. Zgadza się, postawa PO i jej piewców, że nic się nie dzieje, jest śmiechu warta. Wypadałoby przynajmniej napiętnować styl skoku na media, szczególnie jeśli się nie lubiło PiS (o ironio! Nie dotyczy Żakowskiego...). Jednak czy prominenci oraz fani PiS są wiarygodni w dzisiejszej roli uciskanej opozycji?

To największy atut PO. Im głośniej PiS krzyczy o zamachu stanu, tym lepsze notowania ma PO. Nie będzie tak jednak wiecznie. I choćby dlatego warto majsterkowiczom Tuska przypomnieć - kto ma TVP ten ponoć przegrywa wybory...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka