Zacznijmy od mojego ulubionego obrazka z najnowszego tekstu Wielkiego Budowniczego (Filozofii):
Hobby to szczególny rodzaj zaspokajania potrzeb. Sztuka dla sztuki. Czy kobieta potrafii się bawić kostką Rubika tak, jak to robią niektórzy mężczyźni, którzy całymi dniami leżą w łóżku bez ruchu, bez mycia się i golenia, bez jedzenia – pochłonięci bez reszty układaniem wielobarwnego sześcianu? Czy kobiety kolekcjonują znaczki, monety czy stare zegary? Czy dałyby się posiekać za unikalną płytę Led Zeppelin?
Słodkie, prawda? Prawdziwi Mężczyźni, oto nasz życiowy cel! Może jakaś Pani użyczyłaby nam swego łóżeczka? Na kilka dni, o nocach nie wspominając! Układanie kostki w wyłącznie męskim towarzystwie, parami albo grupowo, to jest to! [to ostatni w tym tekście nieudany żart z seksualnym podtekstem ].
Kostka Rubika pojawia się u Paliwody bynajmniej nieprzypadkowo. Otóż Nasz Ulubiony Filozof porównuje z nią naukę i... filozofię. Ciekawe prawda? Dla mnie tym bardziej, ze młodym będąc... nie, nie bawiłem się kostką ... ale miałem koleżankę (dziwne...), która była zafascynowana omawianą zabawką. I pokazywała, że od pewnego momentu, coś koło dwudziestu - a może czterdziestu? - ruchów od końca, ustawieniem kolorów kieruje tylko i wyłącznie schemat. Nie znam się, ale mężczyzna (płci męskiej) potwierdził. Jakoś dotychczas ani nauka ani filozofia (obie przy swoich procedurach, prawdach nie do obalenia, błędach, modach etc.) nie kojarzyły mi się ze schematycznością, a raczej z otwartością umysłu i odwagą patrzenia na świat w nowatorski sposób. Choćby po to, by odrzucić koncepcje zbyt karkołomne lub sprawdzić co jest niemożliwe.
Bez dwóch zdań, taki mężczyzna jak Paweł Paliwoda to spełnienie najskrytszych marzeń każdej Kingi Dunin. W swoim, z założenia wspaniałym - czego nie trzeba przecież nikomu wyjaśniać, tekście jawnie całą rzecz sprowadza do biologii. I - świadomie - artykulik nie traktuje w zasadzie o niczym innym, jak o gorszej umysłowości i charakterze kobiet. Z racji tych "wad" nie są zdolne do prawdziwie męskich zajęć, takich jak - ogólnie mówiąc - rządzenie. A najchętniej by się puszczały. Proste.
Świadomie, bo Kazia Szczuka musiała się szeroko uśmiechnąć podczas czytania Pana z Rubikiem w ręku. Najpóźniej przy czytaniu akapitu o dobrym imperatorze i jego żonie kurwie. Jakie to typowe... Obrazek jak z podręcznika genries studies, czy jak to się wabi. W rozdziale: "Jak źli paskudni niedojrzali emocjonalnie mężczyźni widzą historię świata". Na bank tekst źródłowy w następnych wydaniach.
Dzieje ludzkości, od Adama i Ewy poczynając, można więc sprowadzić do krótkiej rozprawki o niszczącym wpływie kobiety na mężczyznę. Facet, jak to chłopiec, jest niewinny dopóki nie zazna kobiety. Wtedy coś mu odbija. Z wizjonera, proroka, świetnie wychowanego i wykształconego prostaczka Bożego zamienia się w krwiożerczą bestię bez żadnych zahamowań. Z winy kobiety, która to judzi do najgorszego. Czy wątpliwy czar łona jest tego wart? A co się stanie, gdy je dopuścimy bezpośrednio...?! Już teraz są okropne, a jak zaczną nami rządzić? Mężczyźni, opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno. Cywilizacja Zachodnia stoi na mocnym fundamencie...
A o tym, że kobiety do niczego sie nie nadają i, Boże broń!, nie powinny rządzić, najlepiej świadczy przykładowe małżeństwo Clintonów. On - swój chłopak, bawidamek i dusza towarzystwa. Ona - zimna wyrachowana suka ze zbyt wielkim ego i ambicjami. Od razu widać kto lepiej nadaje sie do rządzenia najpotężniejszym krajem świata. Przekonanie umacnia popularny przed kilkoma laty dowcip.
Clintonowie podjeżdżają na stację benzynową. Hilary:
- Miałam się ożenić z facetem, który nalewa nam benzynę.
- Popatrz, popatrz. No i kim byś teraz była?
- Żoną prezydenta Stanów Zjednoczonych...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)