adas wraca nowe adas wraca nowe
19
BLOG

307

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 24

Widowisko mamy jak z marnego teatru. Komedia czy dramat? To co się dzieje w Sejmie jest zaplanowaną grą ku uciesze gawiedzi (czyli nas, ponoć wielbionego elektoratu), w której aktorzy obdarzają widzów charakterystycznymi dla siebie rolami, czy istnieje realna groźba odrzucenia traktatu? Poniższe rozważania to spekulacje, raczej niezbyt prawdopodobne i oby podczas ich pisania wyjaśniło się czy to wyłącznie political fiction.

Wczoraj wydawało się, że mamy do czynienia z propagandową hucpą, tak charakterystyczną dla genialnych scenariuszy Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, niewolnika samego siebie. Pokrzyczy, potupie nogą - na mnie to nie robi już wrażenia - i w najgorszym wypadku wprowadzi w życie plan B. Czyli, bo ja wiem, wyjście kilkudziesięciu posłów PiS z głosowania. Dziś - nie wiem. Czy ktoś awanturę choćby w części kontroluje? A może sytuacja wymknęła się Prezesowi spod kontroli?

Do bezpiecznego ratyfikowania traktatu potrzeba minimum 20 głosów lub wyjścia z Sejmu podobnej grupy posłów. Znajdą się odważni, którzy się na to zdecydują? Po wydarzeniach ostatniej doby? Przecież momentalnie zostaną okrzyknięci zdrajcami, nawet - a może zwłaszcza? - jeśli zostaną o to poproszeni przez Kaczyńskiego! A jeśli naprawdę zagłosują za traktatem, to czy zostaną w klubie PiS?

Sytuacja PO też nie jest godna pozazdroszczenia. Uchwała to maksimum tego na co Platforma może się zgodzić. Ustawa - nawet biorąc pod uwagę jej de facto także nie wiążącą moc - dla lwiej części elektoratu jest nie do przyjęcia. Oznaczałaby prestiżową porażkę z wyszydzanym PiS. Prawdopodobnie wtedy wyłamie się część posłów PO, a o głosach LiD można zapomnieć. Mamy pat...

Mam dziwne wrażenie, że obie strony uporczywie trzymają się myśli o referendum i eskalują konflikt. Po pierwsze, to w końcu będzie głos narodu, to nie my przyjęliśmy/odrzuciliśmy traktat. Mocne alibi. Po drugie, pozwoliłoby odwlec decyzję w czasie i otwierałoby kolejne poletko politycznej agitacji. Tkwi tu nie haczyk, a potężny hak. Według części konstytucjonalistów na decyzję o nim jest na za późno. Miesiąc temu parlament zdecydował, że to on ratyfikuje, tym samym
zamykając furtkę referendum...

Jeśli partie się nie dogadają, a referendum okaże się niekonstytucyjne, to co wtedy? Głosujemy do skutku (można tak?). Sejm odwlecze termin ratyfikacji w bliżej nieznaną przyszłość? Wszystkie trzy możliwości - referendum najmniej - obniżają pozycję Polski w Unii Europejskiej. O możliwości, że sejmowym magikom uda się, jako pierwszym w Europie, odrzucić traktat - nawet nie chcę myśleć. I nawet nie pomaga satysfakcja, że PiS przez długie lata będzie mieć pod górkę (i żadne TVP nie pomogą), nie tylko w krajach UE, ale i w Polsce. Przynajmniej dopóki koniunktura się utrzymuje.

Jarosław Kaczyński lubi się bawić. Już kilka razy się wywalił na tych swoich gierkach. Tym razem ew. upadek zniszczy reputację Polski na wiele, wiele lat... I proszę nie zwalać winy na PO. Cicha umowa była taka: my nie walczymy o Kartę (tu wyszło przecież na jaw kłamstwo Tuska...), wy pomożecie ratyfikować traktat. Który wspólnie uzgodniliśmy.

PS Polecam wpis Kisiela o wyborach. Wydawał się absurdalny, ale jeśli wszystko pójdzie nie tak, to kto wie, kto wie...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka