adas wraca nowe adas wraca nowe
23
BLOG

(W teorii) Idzie na noże

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 6

W normalnym kraju powinien to być koniec kariery jednego z dwóch panów (no, przynajmniej na jakiś czas). Tak się składa, że albo aktualnego prezydenta albo całkiem niedawnego premiera. Ale dlaczego mam wrażenie, że wszystko się rozmyje? Wyjątkowo w całości:

Michał Majewski, Paweł Reszka: Czy to prawda, że w grudniu 2005 r. prezydent elekt Lech Kaczyński zlecił szefowi ABW Witoldowi Marczukowi zbieranie informacji na pana temat i podsłuchiwanie pana?
KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ: Prosił go o zbieranie materiałów na mój temat.

Czy Marczuk zgodził się na to?
Według mojej wiedzy nie.

Skąd ma pan tę wiedzę?
Słyszałem w trzech niezależnych źródłach: od polityka, ze średniego szczebla służb i pośrednio także od samego Marczuka.

Według naszej wiedzy Marczuk sporządził notatkę służbową z rozmowy z Lechem Kaczyńskim.
Nie pamiętam, czy Marczuk, ale widziałem to także na piśmie.

Co było napisane w tej notatce?
To było jedno zdanie. Coś w stylu: „Podczas rozmowy prezydent elekt Lech Kaczyński poprosił mnie o zbieranie materiałów na temat prezesa Rady Ministrów Kazimierza Marcinkiewicza, prośbie tej odmówiłem”.

Nie było tam nic o podsłuchu?
Nie.

Skąd pan wie, że Lech Kaczyński chciał, by ABW założyła panu podsłuch?
To polecenie padło podczas rozmowy Kaczyńskiego i Marczuka. Dowiedziałem się o tym ze wspomnianych już źródeł.

Dlaczego Lech Kaczyński poprosił Marczuka o zajęcie się panem?
Mogę powiedzieć tylko tyle: Lech Kaczyński nigdy nie ukrywał, również w wielu rozmowach ze mną, że marzy, by premierem był jego brat. Mówił mi na przykład: "Kazimierzu, wiesz, że to Jarosław powinien stanąć na czele rządu, choćby na pół roku - byłoby dobrze, żeby miał tak prestiżową funkcję w życiorysie".

Czy po tej historii były naciski, aby zwolnił pan Marczuka ze stanowiska szefa ABW?
Naciski to złe słowo. Jednak prezydent i jego brat, lider PiS, wielokrotnie mówili mi, że pod Marczukiem ABW nie pracuje właściwie. Jednak dopóki byłem premierem, nie zgadzałem się na wymianę Marczuka. Ostatecznie odszedł on, gdy szefem rządu był już Jarosław Kaczyński. Jego następcą został Bogdan Święczkowski, człowiek Zbigniewa Ziobry.

Czy to prawda, że jeden z najbliższy współpracowników braci Kaczyńskich przez pośrednika namawiał, by nie ujawniać tej historii w pana książce "Kulisy władzy"?
Myślę, że na dzisiaj wystarczy.

Kaziu jedzie po bandzie. Na razie tylko on. Ciekawe...
PS Of korz sprawy nie ma, a były atrakcyjny Kazimierz w ten sposób maskuje 78% sondaż. Na zlecenie wiadomych mocodawców. A polecenia nie było, jeśli było to zostało źle zrozumiane, a jeżeli dobrze, to jest to normalna praktyka w każdym państwie demokratycznych. Świata. Tego i nie tylko.
PS 2 Oczywiście Kaziu ogłasza tym samym przetarg ograniczony na własną osobę. Przy odrobinie szczęścia gra o własną partię (w tej chwili to nieprawdopodobne, ale... nie niemożliwe). Plotkował/dawał do zrozumienia/nie odpowiadał o tym smutnym grudniu od kilku miesięcy, ale w końcu zalicytował bardzo wysoko. Blefuje?
Edit (14:59)
Marczuk zaprzecza (choć Kaziu bezpośrednio się na niego nie powoływał, to prawda). Przynajmniej częściowo - podsłuchy i "[działania] niezgodne z prawem". Jeśli nie znajdą się twarde dowody, by by Kaziu. I jeśli to była gra na PO, a PO w takiej sytuacji weźmie Kazia, to są frajerami...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka