Jeśli Przemysław Gosiewski już w latach 80., będąc w podziemiu gdańskim, wiedział iż Lech Wałęsa jest TW Bolkiem - choć nie znając tego miana jak się domyślam - to nie jest raczej błędem zakładanie, iż fakt ten był znany, już wówczas, robiącemu karierę uniwersytecką w Gdańsku Lechowi Kaczyńskiemu i jego bratu. Mniej bystrzy od Pana Gosiewskiego raczej nie są, prawda?
No więc mamy lata 80., a dokładnie ich koniec. Panowie Kaczyńscy mają w czterech literach Gwiazdów czy Walentynowicz, za to z niekłamanym obrzydzeniem zgadzają sie na moralną, miejmy nadzieję wyłącznie, prostytucję i żyją w konkubinacie z samym "Bolkiem". W jego imieniu Lech nie pije wódki z komuchami w Magdalence, a Jarosław Kaczyński negocjuje powstanie rządu Mazowieckiego, o co do dziś ma do niego pretensje ulubiony profesor wszystkich Polaków Bronisław Geremek.
Nie, ich wzniosła rola w najnowszej historii Polski się tu nie kończy, bynajmniej. Rok później Bracia, i jedynie Bracia, kreują, a raczej stręczą agenta bezpieki na Prezydenta Wszystkich Polaków, choć termin ten jeszcze nie znany. Ratują Polskę! Przed Stanem z Marsa i krypto (od krypty) komuchem Mazowieckim. Na szczęście już - znowu! - rok później przejrzą na oczy i na dobre zerwą współpracę z SB. I nawet nie zrzekną się korzyści wyniesionych z tej współpracy...
Jeden grzesznik więcej wart...
[niektóre sformułowanie są żywcem przeniesione z forumowo-blogerskich dyskusji. Także tutejszych]


Komentarze
Pokaż komentarze (1)