Kompletnie nie rozumiem rabanu jaki jest wokół książki o Lechu Wałęsie.
I powiem Wam coś - obie strony nie dopełniają wymogów choćby podstawowej rzetelności. Tak, tzw. środowisko GW plącze się w zeznaniach i zawiera zadziwiające sojusze (nad tragikomicznym ocenianiem PRZED wydaniem książki spuśćmy zasłonę milczenia), ale i IPN nie jest bez winy. Nie mnie oceniać warsztat autorów, nie zamierzam ich obrażać, broń Boże (zwłaszcza, ze chyba naprawdę są pionierami, co... dziwne) ale już do światłego kierownictwa można się przyczepić. O kilka spraw. Zastanawiająca jest kampania promocyjna dzieła, jaka trwa w zaprzyjaźnionych mediach od dobrych kilku tygodni. Intrygująca zagadka - jeśli recenzentem jest mój ulubiony socjologiczny ekspert niezależny (zakamuflowany w TVN) od wszystkiego co złe w III RP, to? ... muszą się pojawić różne pytania...chyba...
A teraz kilka słów o sprawie najważniejszej. To, czy Wałęsa był Bolkiem czy nie, obchodzi tak naprawdę... bardzo niewielu ludzi. W kategorii głębszej niż "O, znaleziono potwora z Loch Ness" głównie psychopatów takich jak ja - awanturujących się na jakichś blogach. Zawodowo i nie. A i to w sumie letnio. Wałęsa - o paradoksie! - zniszczył się sam dobrą dekadę temu. Jako człowiek, polityk... Ale - o paradoksie! (2) - raczej nie jako symbol. To osobna kategoria, historyczna chyba. Spiżowych wielkości (choćby z marnego materiału i obes.... przez gołębie).
I kilka słów o naj naj naj ważniejszym. Jak rozumiem, to że Bolek był Wałęsą, zatrzymało lustrację i dekomunizację, tak? A jakby się ona odbyła, to... no właśnie, co? Wszystko by z grubsza wyglądało identycznie. Ludzie by się może trochę zmienili. Kulczyk czy Gudzowaty nazywaliby się ewentualnie trochę inaczej, tak samo Solorz. Nie byłoby Kwaśniewskiego czy Millera (ale w sumie na jakiej podstawie?), ale Czarzasty i jego pokolenie rzutkich 40 latków robiłoby interesy aż miło. Nawet więcej - cykle gospodarcze by nie uległy zmianom, polityczne - niekoniecznie, poziom bezrobocia i inne tego typu statystyczne bajery - też.
[W tym miejscu pojawia się z reguły wywód jak to w innych krajach przeprowadzono lustrację, dekomunizację, rozstrzelano itd. i dlatego nie miały one takich przejść jak my. Hmmm, naprawdę? A takie NRD to już w ogóle raj na ziemi...]
Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. No gdyby w 92 Wałęsą ogłosił: "Tak, byłem Bolkiem" to rozumiem, że zmiana rządu byłaby normalną demokratyczną procedurą, a nie nocną zmianą 1.33? Logika... logika... logika...
Jednak nie potrafię ustrzec się odrobiny uszczypliwości na zakończenie. Jak rozumiem można już badać całą przeszłość sławnych, młodych i zasłużonych? Także tych z nowego zaciągu na sztandary...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)