Rosjanie byli gotowi, i to od dawna. Ale nawet oni nie spodziewali się, ze dostaną od Gruzji taki prezent. Saakaszwili:
a) zwariował
b) wobec mniejszych lub większych problemów, także wewnętrznych, zaproponował rodakom ucieczkę do przodu w postaci wojny
c) naprawdę uznał że jest w stanie zająć całą prowincję przed wkroczeniem z Osetii Północnej czołgów, a potem negocjować, traktując ruskie siły pokojowe jako zakładników
d) gra na wprowadzenie realnych sił międzynarodowych do Osetii i Abchazji albo
wręcz pozbycie się dwóch zbuntowanych republik
bez sensu. Najprawdopodobniej właśnie upadły wszystkie koncepcje (i tak niezbyt realne) uniezależnienia Europy od ruskiej ropy i gazu via Kaukaz, no chyba że za daleko posunięte ustępstwa wobec Turcji... wtedy może coś by się jeszcze dało pozbierać...
jest jeszcze jeden problem. Saakaszwili gra samodzielnie, czy dostał "zielone światło" i pomożemy? A jako, że mógł je dostać tylko od jednej nacji, no cóż...
Aha. Bardzo łatwo się pisze na blogach o drugiej Czeczenii, która złamie wojsko rosyjskie i ukaże prawdziwe, skarlałe oblicze Imperium. Inni wspominają o demonstracji na miarę powstania warszawskiego. Super. Może za sto lat Gruzja zostanie odbudowana...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)