Paznokietki ręki rynku
Pewnego cnotliwego bankiera z Gdańska
Ponoć męczyła chciwość drańska.
A gdy przestał być bankierem
Nie chciał stać się zwykłym zerem,
Więc doradzał premierowi
Ponoć też i biznesowi.
Wtedy w lobbing wpadł straszliwy
Ręki rynku wyznawca cnotliwy.
Pod pazurki ręki owej brud zaś wkradł się niespodzianie.
Zakrzyknęli więc krajanie,
Paznokietki ręki rynku
Trza malować drogi synku.


Komentarze
Pokaż komentarze