Łotwa podobnie jak Polska próbuje zmienić walutę. Pomimo wielu problemów z Euro dalej najusilniej, prawie błagalnie chce euro. Czyniła to od 2005 r. pozostając w tzw EMU. Euro ma przyjąć w 2014, po niemal 9 latach zabiegów. Po co im to? Jest to ekonomicznie ryzykowna decyzja, gdyby podejmowano ją w świecie, w którym nie ma niczego innego, tylko gospodarka. Skoro tak, to muszą istnieć jakieś powody. Są to oczywiście powody polityczne. Jakie? Henrik Meinander – profesor historii na uniwersytecie w Helsinkach przewiduje, że w niedalekiej przyszłości Niemcy, Holandia, Polska, Estonia, Łotwa i Litwa utworzą (lub odtworzą) Ligę Hanzeatycką. Liga działała w okresie od 14 do siedemnastego wieku chroniąc interesy miast nadbałtyckich.
Holandia i Niemcy są powiązane niezwykle silnymi więzami ekonomicznymi. To samo dotyczy Polski i Niemiec. Polska, Łotwa, Litwa i Estonia obawiają się rosyjskiej dominacji, po tym jak Rosja wróciła do imperialnej polityki, zmieniając tylko odrobinę kuluturę polityczną. Podobnie państwa grupy wyszehradzkiej, jak i grupa państw północnego Bałtyku. Grupa wyszehradzka przestała właściwie istnieć. Państwa północnego Bałtyku wracają do starej polityki ochrony Skandynawii jako zwartego geograficznie i silnego ekonomicznie terytorium. Słowacja, Czechy i Węgry prowadzą osobną politykę wobec Rosji, która pozostaje wobec nich dosyć hojna, atakując ostro nas i wpychając w ten sposób w hanzę, jednocześnie rozbijając wyszehradczyków na pojedyncze sztuki, które będzie można łatwiej upolować.
Ukraina jest już rosyjska. A wiadomo, że imperia nie istnieją bez podbojów. Polska już nie jest, tak jak Łotwa, zdeterminowana do wymiany swojej waluty na euro, chociaż słaba zarówno gospodarczo jak i militarnie nie ma dostatecznych zasobów, aby obronić się przed silniejszym przeciwnikiem. Dla Łotwy bedącej nieporówanie słabszą niż Polska, przyjęcie euro jest jedynym sposobem obrony przed rosyjską dominacją, może kosztownym, ale na pewno wartym ryzyka. Bo jednak koszt pozostawania pod dominacją imperialnej Rosji wydaje się znacznie przekraczać wszelkie koszty przyjęcia euro i dominacji niemiecko-holenderskiej opartej raczej na solidnych przewagach technologicznych i organizacyjnych, a nie wyłącznie siły politycznej i wojskowej, blokującej rozwój terytoriów podbitych.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)