Nagłówki gazet zdają się sugerować jakieś przykre doświadczenia przeżywane przez niewinnych peeselowskich partyjniaków! Przewodniczący PSL-u zbiera haki na opozycję, ale zdrowy człon partii buntuje się. Współczującym należy przypomnieć, że w PSL to nic nowego i że partia ma za sobą czterdziestoletni komunistyczny epizod rozpoczęty rozbiciem w 49 roku przedwojennego PSL-u oraz czystki z 89 roku działaczy PSL-u, którzy uwiarygodnili przekształcenie się ZSL w PSL. Należy o tym przypominać, zwłaszcza, że opozycja solidarnościowa i postsolidarnościowa ocenia bardzo łagodnie działania PSL-u. A to właśnie ta organizacja z tymi samymi ludźmi uczestniczyła bardzo ochoczo w budowaniu niezwykle pokrętnych struktur władzy.
Po 89 roku Polska stała się poligonem rozwiązań transformacyjnych. To co Zachód przerabiał dwieście lat należało zrobić w kilka. Musimy pamiętać, że na początku transformacji była komunistyczna partia i kilku opozycjonistów wierzących w automatyzm upadania minionego ustroju. To członek partii najpierw był jej członkiem, a dopiero później kadry wojskowej, sądowniczej, agentury, dyplomacji i gospodarki. Rozbicie tego na niezależne elementy wykonawcze, sądownicze i ustawodawcze wydawało się bułką z masłem, która 20 lat później okazała się betonowym zbrojeniem o znamionach bułki z masłem. Struktury, które po tym czasie powstały, dobrze oddaje PSL. Z braku lepszego określenia nazywam je konglomeratem. Czym konglomerat jest? To władcy przestrzeni biznesowej administrowanej przez polityków, którym w ramach tejże przestrzeni (w przypadku PSL mamy do czynienia z rolnictwem oraz obszarami produkcyjnymi towarzyszącymi rolnictwu) podlega władza ustawodawcza (klub poselski), sądownicza (sądy powiatowe), policyjna (komendy powiatowe policji oraz wojewódzkie służb sanitarnych weterynaryjnych itp.) oraz samorządowa funkcjonująca w tym obszarze. Wszystkie te człony są ze sobą powiązane i chronią firmy w nim funkcjonujące. Przejmowanie innych firm dokonuje się poprzez aparat partyjny. O tworze takim trudno orzec czym jest. Kartelem? Zamkniętą siecią powiązań? Monopolem urzędniczo-biznesowym? Jednym słowem konglomerat to mix władzy i prywatnej własności, której interesem jest ochrona swoich. Nie tylko marksowsko-heglowska konieczność dziejowa sprawiła, że dominującą siłą w polityce polskiej stał się konglomerat. Kiedy ten dziwny twór powstawał, silny był Kościół mający na dodatek mocne instytucjonalne wsparcie w Watykanie. Dziwne i tajemnicze jest też to, że tworu tak wykoślawionego w porę nie dostrzegły rzesze doradców z Zachodu, ale były one zainteresowane jego rozmontowywaniem, a nie doskonaleniem. Peeselowski przykład odsłania hybrydy postkomunistyczne bardzo sprawnie maskowane gdzie indziej. Szczegółowe mechanizmy jego powstawania wyróżniające sekwencje: tajne - jawne, opozycyjne - partyjne, wierzące – niewierzące, obce i własne nie są nam znane. Zlepek to niebywały. Zawsze jednak jego początki spoczywają w administracji prywatyzującej coś, aby zdążyć przed innymi i zarządzać kawałkiem wyszarpanej rzeczywistości. Polskie konglomeraty to twory branżowe. Węgiel możemy łączyć z SLD. Energetykę z PO. Zbrojeniówkę z PiS-em. Są to nienowoczesne, wielce nieefektywne i nierozwojowe struktury. Podobnie jest również w zoligarchizowanej Rosji. Dopiero przezwyciężenie konglomeratu może być momentem rozwoju w rozumieniu wypracowanym przez Zachodnie demokracje.
Działacze komunistycznego ZSL zmienili nazwę partii w listopadzie 1989 r. przekształcając się po 40 latach szkodzenia polskiej wsi, w Polskie Stronnictwo Ludowe „Odrodzenie” (PSL „O”). W maju 1990 roku szybko połączyli się z odradzającą się częścią emigracyjnego PSL. Działacze PSL chyba nie wierzyli, że stara gwardia zeteselowska chce autentycznych zmian na wsi. Nie mniej stało się. PSL uczestniczył w prawie wszystkich rządach ostaniego dwudziestolecia. Ciągłość jego obecności na scenie w niezmienionej formie jest jednocześnie nieustannym pasmem porażek budowy nowoczesnego państwa i społeczeństwa. Łatwiej więc dostrzec te meandry terytorialno-branżowe konglomeratu, niż w przypadku innych rozpadających się i powstających pod nowym szyldem partii nieustannie promujących tych samych ludzi, których dusze i postury stają się coraz bardziej okrągłe. PSL nie miało takiej osłony medialnej jak pozostała reszta. Dlatego mogliśmy z łatwością dostrzec ten twór, który nie tylko jest właściwością Polski powiatowej. Żadna opozycja: biała, czarna, narodowa, zielona i różowa niczego nie zmieni bez przezwyciężenia tej hybrydy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)