adrisor adrisor
238
BLOG

Związkowcy walczą w Warszawie

adrisor adrisor Polityka Obserwuj notkę 2

Dzisiaj ruszają w bój związkowcy. Zdradzeni w 89 dzisiaj chcą czego? Szukają racjonalności i solidarności? Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat patrzyli jak postsowiecka oligarchia z komunistycznego zaciagu buduje irracjonalne państwo. Czy są w stanie ich pokonać?

Komuniści zdradzili robotników dosyć szybko. Zawsze ujmowali to dialektycznie odowołując się do awangardy rewolucyjnej. W 89 przepoczwarzyli się na dobrę w oligarchię – postsowiecki partyjno-biznesowy konglomerat. Wcześnie też mieli ich gdzieś i po kryjomu nieźle wyzyskiwali, ale po 89 mogli to czynić jawnie.

Po 89 element przewagi nad resztą, czyli nierówność z partyjnego przydziału, został wpisany w system. Jak? Poprzez ustanowienie prawdy obiektywnej przypisywanej prawom ekonomicznym. Jak teraz buntować się przeciwko prawom obiektywnym? Chłopcy zdradzeni! Chłopcy wyklęci! Samiście tego chcieli?

Postsowieckiej ferajnie pomogli wykreować świętość prawdy obiektywnej nie tylko towarzysze z Zachodu. Wspólnie stworzyli maglownice do prawdy obiektywnej. Krochmalili sztandary przez długi czas. I nagle okazało się, że pochodzą z najczystszej z prawdy obiektywnej i to tej w najlepszym gatunku czyli ekonomicznej. Mogą więc dyktować, co inni muszą robić. A muszą, bo prawa ekonomii działają i oni je posiedli. Co o obiektywnych prawach ekonomii mogą wiedzieć górnicy, kolejarze, rolnicy i inni? Toż to same palgi i nieszczęścia z sobą nieuki niosą. Co innego Michniki, Żakowskie, Moszcze i Lisy.

Przy Okrągłym Stole około pięciuset wyselekcjonowanych w trakcie lat 81 – 89 przedstawicieli sowieckiej partyjności przejęło majątek partyjny i uwłaszczyło się. Ogłoszono nową erę, erę obiektywnej prawdy ekonomicznej. Jest ona kontynuacją naukowości już nie marksowskiej, ale liberalnej. Tak przedstawiona liberalna rzeczywistość wymaga ochrony, gdyż jest obiektywna. Ale czy jest powszechna? Czy tylko liberalno oligarchiczna?

Gdyby była powszechna, to co w takim razie znaczyłaby rzeczywistość komunistyczna? Przecież połowa świata żyła pod jej władaniem przez jakieś pięćdziesiąt lat i głosiła prawdy przeciwne do liberalnych i równie naukowe, a jednak nie upadała. Wyobraźcie sobie sytuację, w której długo działa coś, co jest niezgodne z liberalną obiektywną prawdą naukową. I nagle przychodzą liberałowie i mówią, że tak być nie mogło, i że was być nie mogło. TO był koszmarny sen. Albo niczego sobie nie wyobrażajcie, wystarczy tylko z lekka zerknąć na cudowne uzdrawianie banków. Jasne jest więc, że w świecie polityki i ekonomi nie ma praw obiektywnych, są wartości i interesy, bo gdyby były prawdy obiektywne, to nie byłoby nigdy komunizmu a banki by upadły. I kiedy ktoś mówi ekonomia, mówi interesy i wartości, nie mówi prawda obiektywna. Te kwestie nie tylko w Polsce są skrywane.

Oczywiście sama prawda nie wystarczy, żeby utrzymać władzę. Trzeba jeszcze zaprawić iluzją rzesze, żeby i one w tym porządku dostrzegały możliwości sięgania po to samo, co ci którzy już mają więcej niż potrzebują. A bunt? Bunt będzie tłumiony w imię prawdy obiektywnej i wiecznie sprawiedliwej konieczności posiadania przez równiejszych (lepiej przynależnych, wykształconych, urodzonych, sklonowanych) więcej niż inni. Bunt będzie uśmierzany, gdyż narusza wymóg respektowania obiektywizmu. I według ideologów liberalnych, nie dlatego istnieje opresja państwa, że rządzący muszą być ochraniani, ale dlatego że istnieje prawda obiektywna. Liberalna dialektyka w polskim wydaniu jest równie pokrętna jak marksowska. Jest to jednak prawda ich rządów. I gdy twierdzą, że nie można buntować się przeciwko ich prawdzie zadłużania i nierealizowanych obietnic, to jest to polityka prawdy wymuszonej. I bardzo wielu lemingów daje się na to nabrać dzięki Michnikom, Żakowskim, Lisom, Moszczom et consortes. Po...po..pożyczyli, ale dychę dali każdemu potrzebującemu i parę miliardów oligarchi, żeby sobie budowała, a nuż przestaną zwalniać i przenosić się na Karaiby. Obiecali, ale kryzys. I tak dalej! Pozostała reszta wierzy celebrytom. No, i dobrze!

Zaś u prząśniczki siedzą jak anioł mohery, przędą, przędą niebiańskie ordery. Ale czy te ordery i demonstracje wystarczą, aby zmusić rządzących do dialogu o racjonalności i solidarności? Postsowiecki konglomerat nie jest skłonny do solidarności, wyznaje zasadę większego zatroskania o siebie i swoje interesy aniżeli o tych, co protestują z racji beznadziejnego i jałowego żywota pod przewodnictwem postsowieckiej oligarchii. Ludzie postsowieckiego konglomeratu nie uswiadamiają sobie względności swoich przekonań i mocno przy nich obstając tkwią w barbarzyństwie. I jak z takimi walczyć? 

adrisor
O mnie adrisor

Nie ma co zatruwać sobie życia. „Jeśli zginęlibyśmy marnie bez tych długich papierosów w czarnej bibułce, nie ma sensu perswadować sobie, że są to tylko manie i nawyki, których dobrze byłoby się pozbyć”. Genium suum defraudare!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka