adrisor adrisor
404
BLOG

Jedna grażdanka ważniejsza niż 46 milionów?

adrisor adrisor Polityka Obserwuj notkę 2

Pytanie takie stawia Izwiestia w wydaniu z 14 listopada 2013 r. Jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Ukraina będzie się integrowała z Rosją. Niemcy do projektu ukraińskiego podchodziły z rezerwą. Berlin pokazał swoje preferencje blokując przyjęcie do NATO Ukrainy i Gruzji w 2008 oraz wspierając budowę gazociągu północnego, a ostatnio coraz mocniej naciskając na spowolnienie procesów uniezależniania się Środkowej Europy od dostaw rosyjskich surowców, stosując na forum parlamentu europejskiego obstrukcje proceduralne i ekologiczne obostrzenia w sprawie łupków. Czy nie jest to rosyjska danina?  
Można przypuszczać, że jedną z zasadniczych obaw starej Europy związanych z rezerwą dla projektu partnerstwa wschodniego jest możliwość braku wzrostu gospodarczego w Rosji. Dziwne to, bo Rosja bez Ukrainy posiada ogromny potencjał surowcowy i ludnościowy, by rozwijać się bez niej. Jednak od pewnego czasu część europejskich graczy jest przekonana, że bez Ukrainy może Rosja popaść w chaos. A nikt nie wie, jak mógłby się skończyć dla Europy chaos gospodarczy i polityczny jej bardzo bliskiego i w przeszłości bardzo niebezpiecznego sąsiada. Za to Rosja zadowolona z pozyskania Ukrainy może stanowić niezły rynek zbytu. Poza tym Europa ma dwa problemy do rozwiązania. 

Jak kraje zadłużone mają spłacić swoje długi skoro nie mogą zdewaluować swojej waluty, bo jej nie mają, aby w ten sposób powiększyć konkurencyjność swoich towarów i spłacić swoich wierzycieli, którzy z kolei nie zamierzają rezygnować ani z swoich nadwyżek w handlu z nimi ani z długów? Cypr, Grecja, Portugalia, Hiszpania, Włochy nie mają szans na zwiększenie swojej konkurencyjności przez obniżenie wartości swojej waluty, aby spłacić długi i uniknąć recesji, gdyż ich wierzyciele działający na tym samym rynku, posiadają również ogromne nadwyżki w handlu z nimi. A cięcia i oszczędności obniżają popyt. I co zrobić z postsowiecką Europą Środkową coraz bardziej się radykalizującą z powodu oligarchizacji postrzeganej przez radykalne środowiska narodowe i prawicowe jako twór wykreowany przez Zachód, a potrzebny do jej kolonizacji (Węgry i coraz mocniej wizję tę podzielające środowiska prawicowe Polski, Czech).
Tylko te dwa czynniki wystarczą, aby nie angażować się za bardzo w projekt stowarzyszenia UE z Ukrainą. A przecież mamy jeszcze do czynienia z coraz większym poparciem w krajach starej unii partii narodowych. Ponadto Ukraina jest oligarchiczna i każdą pomoc jest w stanie przejąć jej postsowiecka kasta, nie modernizując państwa i przeznaczając ją na własne uciechy i nierynkowe metody eliminowania konkurencji również tej unijnej (a może przede wszystkim unijnej). Nie można więc było beztrosko oferować jej pomocy z tego właśnie powodu. Czynnik ten nie jest przecież bez znaczenia. Pokazuje to również przykład Polski, kraju w lekkośrednim uścisku postsowieckiej oligarchii, w którym szerzy się korupcja, a programy pomocowe są tak zagmatwane prawnie, że stają się łupem partyjno-biznesowych zmów, gdzie jeden znaczy więcej niż miliony, a Unia to dojna krowa. 

 

adrisor
O mnie adrisor

Nie ma co zatruwać sobie życia. „Jeśli zginęlibyśmy marnie bez tych długich papierosów w czarnej bibułce, nie ma sensu perswadować sobie, że są to tylko manie i nawyki, których dobrze byłoby się pozbyć”. Genium suum defraudare!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka