adrisor adrisor
144
BLOG

Czas najwyższy na wybory. Unijny potwór i liberalne podchody.

adrisor adrisor Polityka Obserwuj notkę 0

 „Geograficzne określenie każdej gospodarki jest dane przez obszar, w którym firmy maksymalizują zysk, to jest, w obszarze który przeszukują, aby znaleźć sobie najtańsze miejsca produkcji oraz te przynoszące zyski z sprzedaży ich dóbr i usług. Zarządzanie łańcuchem dostaw najlepiej odzwierciedla siły kształtujące świat. Co powinno być produkowane na zewnątrz firmy? Co we wewnątrz? Gdzie na świecie też powinny być produkowane przez firmę dobra? Coraz częściej, odpowiedzi na te pytania narzucają całościowe operacje. Łańcuchy dostawcze komponentów okrążają świat. Sprzedaże mogą być zarządzane w każdej ilości krajów. W tym procesie jakieś geograficzne obszary występują jako oszczędne i przynoszące zyski dla produkcji i sprzedaży, jakiś przynoszą zyski dla jednego ale nie drugiego, i jakieś obszary są uważane za nieodpowiednie dla obu. […]. Ponieważ biznes przeczesuje świat, aby znaleźć sobie najbardziej przynoszące zyski miejsca, aby w nich sprzedawać i produkować, krajowe gospodarki wolno kończą się i zostaną zastąpione przez globalną gospodarkę. To jest ta rzeczywistość, która czyni z światowego PKB, a nie krajowego GDP, istotne liczby przy analizach również politycznych”.(Fortune Favors the Bold, Lester Thurow 2003, What We Must Do To Build A New And Lasting Global Prosperity, HarperCollins Publishers Inc. E-book.).

Wobec tego możemy też zapytać czy kończy się również państwo i po co liberałom angielskim czy polskim państwo skoro mają wolny rynek? Czy potrzebują państwa, aby zaprowadzić wolny rynek lub skorygować wadliwe kursy obrane wcześniej przez innych? Skoro tak, to dlaczego nie chcą państwa Europejskiego, aby od razu zaprowadzić porządki liberalne w Europie, a później czynić je dalej i głębiej na wzór liberalny? Skoro tak głęboko wierzą w zbawienną moc doktryny, byłoby to wskazane ze wszech liberalnych miar. Jednak nic gwałtem. I dobrze. A jeżeli nie tak, to jak ustanowić wszechświatowy porządek liberalny? Za pomocą wolnej ręki rynku porządek ten będzie się sam instalował i pochłaniał podmioty, które wyłoniły się w trakcie rozwoju demokracji parlamentarnej i siłą rzeczy narodowej. Liberałowie złe państwo kojarzą z biurokracją. Ale nic nie mówią o biurokracji korporacyjnej. A są to twory ogromne i równie pokrętne jak zachcianki Kima. I co z tego, że zlikwidujesz państwo, gdy zostaną ci przeogromne korporacje? A jak przeogromne korporacje to monopole, a jak one, to i coś, co będzie je rozbijało, powstać musi. Czy nazwiemy to państwem, czy jakoś inaczej, nie ma znaczenia. Tylko tyle, że to coś będzie swojsko liberalne dla liberała (np. Agencja Antymonopolowa) i będzie przy tym zadowolony. Liberałowie chcieliby rządzić, bo są przekonani, że uczynią to najlepiej. Socjaliści i konserwatyści też tak sądzą o sobie.

Socjaliści bardziej i konserwatyści mniej, uwielbiają biurokrację. Nic więc dziwnego, że podoba im się unia. Nie atakują jej więc tak szaleńczo jak robią to polscy liberałowie od Ziemkiewicza i Korwina. A przecież UE to twór dysponujący rocznie zaledwie 0,15% PKB krajów zrzeszonych, a walczą z nim, jakby był to co najmniej organizm tak potężny jak Rosja czy Chiny i tak jak one w przeszłości niebezpieczny. Wydaje się to jakąś manią, odlotem i utratą równowagi poznawczej.

W rycie austriackim doktryny liberalnej wskazuje się na to, że rynek to ciągły napływ dóbr i kapitałów, i mozolne szukanie równowagi. A tutaj, w sprawie UE, mamy tyle nierównowag poznawczych pośród naszych liberałów, że strach pomyśleć, co oni myślą o takich kolosach socjalistycznych jak Chiny i Rosja. Jeżeli z karła robią olbrzyma, to co robią z olbrzymami. Czy to tylko żeby przestraszyć biednych wyborców? 

Znacznie większym problemem niż UE jest w Polsce biurokracja. Wykonywanie w ciągu roku przez przeciętnego przedsiębiorcę wszystkich obowiązków informacyjnych względem administracji wynosi średnio 22 645 PLN, z czego 10 881 PLN stanowi roczny koszt obciążeń administracyjnych. A łączne roczne koszty administracyjne w gospodarce wynoszą 77 672 900 260 PLN. I nie generuje ich unia tylko polskie urzędy.

Z badań prowadzonych przez agrariusa wynika, że do trzech rozporządzeń unijnych dotyczących rozwoju obszarów wiejskich w Programie PROW 2007-2013 strona polska dodała ponad 20 i zmieniała je dwieście razy w przeciągu 7 lat. To jest dopiero przeciwnik. Potwór rocznie przeżera 80 miliardów PLN, co daj 20 miliardów euro. A z UE na czysto musimy dostać jakieś 15 rocznie i co tym zamordystom z UE zostanie, żeby nas solidnie aczkolwiek potajemnie pętać i przygważdżać? Nasza głupota?

adrisor
O mnie adrisor

Nie ma co zatruwać sobie życia. „Jeśli zginęlibyśmy marnie bez tych długich papierosów w czarnej bibułce, nie ma sensu perswadować sobie, że są to tylko manie i nawyki, których dobrze byłoby się pozbyć”. Genium suum defraudare!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka