adrisor adrisor
325
BLOG

Naród, państwo, patriotyzm i akcjonariusze

adrisor adrisor Społeczeństwo Obserwuj notkę 2

W połowie lat sześćdziesiątych w ramach Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej Charles de Gaulle, który odwoływał się do narodowej retoryki, przeciwstawił się zwiększaniu władzy Komisji Europejskiej. Obecnie wraca fala krytyki UE z pozycji narodowych. Czym więc jest nacjonalizm?

Nacjonalizm jest ideologią nieodległą. Ukształtował się wraz z Rewolucją Francuską. Lud Paryża ustanowił Zgromadzenie Narodowe oraz utworzył Muzeum Narodowe w Luwrze. Były to pierwsze współczesne symbole narodowe. Koncepcyjnie ruch narodowy wspierał Rousseau, który wierzył w religię narodową zapewniającą spójność społeczną. Nikt wcześniej czegoś takiego nie głosił. Naród wymaga jednak stałej identyfikacji, nieustannego potwierdzania się. Naród wychwalali Herder i Fichte. Pojawiły się również koncepcje akcentujące ekonomiczne aspekty narodu jako mianownik wspólnot narodowych. A Rosenberg zdefiniował naród jako kategorię określoną biologicznie. Do niej nawiązywali naziści. Był to najdalej idący zabieg definicyjny, którego realizacja doprowadziła do katastrofy Europy.

J. S. Mill próbował pogodzić narodowość z liberalnymi koncepcjami bogactwa narodów wyłożonymi przez A. Smith. Jednak wraz z wzrostem korporacji międzynarodowych koncepcja ta odbiega daleko od rzeczywistości, w której współczesna korporacja zawłaszcza państwo, rozczłonkowując je na międzynarodowe umowy handlowe i jurysdykcję w rodzaju latającego cyrku magików od prawa i odszkodowań. Współczesne państwo korporacyjne ma niewiele wspólnego z państwem narodowym J. S. Milla.

Marksizm redukował narodowość do walki klasowej i wyzwolenia jej spod wyzyskującej ją burżuazji. Jednak naród objawiał się nie tylko poprzez kulturę i dziedzictwo, ale również państwo. Nakładając się na naród stawało się państwo jego siłą niezwykle fatalną. Zarówno w ujęciu leninowskim i później stalinowskim, ale też kapitalistycznym reprezentowanym przez Webera z jego odniesieniami do misji dużego niemieckiego narodu usprawiedliwiającymi wojnę.

Marks uważał państwo „za wielkie rozmiękłe gówno”, Lenin nie wiedział co z nim zrobić, a Stalin ukręcił z tego potworny bat.

Weber rozwój przemysłu wiązał się z różnicowaniem kultur i intensyfikacją konfliktów narodowych. Uznawał za podstawę formowania się narodowej wspólnoty jej historię, państwo i język. Społeczne podstawy nacjonalizmu tworzyły grupy związane bezpośrednio z aparatem państwowym: urzędników, wojskowych, polityków, dążących do powiększenia państwa i wzmocnienia władzy, co czyniło stosunki międzynarodowe miejscem konfliktów i walki. Pozostawali oni pod „patosem prestiżu władzy”. Wspierali ich intelektualiści, którzy „nagi prestiż władzy” przekształcali i czynią tak dalej, w idee narodu i narodowej misji.

Do narodu i państwa należy dodać patriotyzm jako lojalność wobec państwa oraz nacjonalizm będący kategorią pozytywnie opisującą procesy państwowości i patriotyzmu.

Tym co chroniło naród i jego tożsamość była armia oraz biurokracja podatkowa i policyjna dworu. Zwraca na to uwagę Giddens (Giddens Anthony. 1985. The Nation-State and Violence, Cambridge: Polity Press 1985) cytowany przez Krzysztofa Jaskułowskiego w książce Nacjonalizm bez narodów.

„W 1500 roku w Europie było ok. 500 mniej lub bardziej autonomicznych jednostek politycznych. W 1900 roku państw było tylko 25. Rosnące koszty wojen związane były ze zmianami, jakie miały miejsce w wojskowej technologii i organizacji, w okresie absolutyzmu. Począwszy od połowy XVI wieku następowało upowszechnienie ręcznej broni palnej, a następnie artylerii polowej i okrętowej. Wzrósł znacznie stan liczebny armii i zmienił się ich skład: konni rycerze posiadający ziemię zostali zastąpieni najemnikami podległymi bezpośrednio królowi. Rozwijała się również administracyjna kontrola w armii nad zachowaniem na polu bitwy. Giddens podkreśla przede wszystkim zmiany wprowadzone przez Maurycego von Nassau, który utworzył grupę ekspertów i podzielił techniczne czynności żołnierzy na regularne sekwencje ściśle określonych działań, które mieli ćwiczyć tak długo, aż staną się automatyczne. Wielkie było znaczenie wojen, techniki i organizacji wojskowej dla ukształtowania się państwa absolutystycznego i narodowego (Giddens 1985: 111). Wojna i przygotowania do wojny stanowiły najważniejszy bodziec do konsolidacji administracyjnej władzy i fiskalnej reformy państwa, co stworzyło podwaliny pod absolutyzm. „Technologiczne zmiany związane z wojną – konstatuje – były ważniejsze niż zmiany w technice produkcyjnej”(Giddens 1985: 112). To w sferze militarnej po raz pierwszy pojawiła się „administracyjna władza w swym nowoczesnym przebraniu”.

Władza ta najpełniej realizowana jest przez Amerykę z tożsamością rozpiętą pomiędzy niewolnictwem, od którego zaczynali, a wolnością, której zazdrościł im A. De Tocqueivlle, a którą utracili na rzecz korporacji, po decyzjach z Breton Woods. Nie jest to więc władza suwerennego narodu, ale korporacji, która uzyskała w USA status podobny do ludzkiej jednostki i jest chroniona przez prawo jak ludzie. Jest to współczesny Golem. Stąd na przykład konieczność ochrony interesów ekonomicznych amerykańskiej korporacji poza granicami USA, jak obywateli. Najpełniej widoczne to jest w obecnie negocjowanych porozumieniach handlowych: pacyficznym już zawartym oraz atlantyckim jeszcze negocjowanym Obydwa stanowią wyzwanie dla Rosji i Chin. Jednak ewolucja Chin oraz Rosji wskazują na to, że obok korporacji państwowej porządku post-liberalnego, powstaje struktura narodowo-korporacyjna ładu post-komunistycznego. Miałby to być twór z przewagą narodowych interesów nad korporacyjnymi.

Pośród tego mamy Europę na razie federacyjną, ale kto wie jaki długo. Ponoć Wałęsa już coś tam kuma, Panie dziejku!

Po upadku komunizmu państwo postsocjalistyczne stało się tworem bezpostaciowym w wydaniu rosyjskim oraz aspiruje do konfucjańskich założeń w wydaniu chińskim. Mają one za sobą brzemię krzywd niewyobrażalnie podłych, jak nazi. Muszą więc je rozliczyć. Żadna tożsamość tego nie wytrzyma. A narodowa tym bardziej. Może korporacyjna z tymi swoimi odszkodowaniami dałaby radę. Nikt nie wie, jak byłe kolosy komunistyczne mają zadość uczynić swoim ofiarom? Z tego też powodu byłe giganty komunistyczne są niespójne, a więc konfliktogenne, a więc i słabe wobec drapieżnej korporacji amerykańskiej i jej japońskiej odmiany związanej z państwowym aparatem od dawien dawna. Partyjni działacze wtapiający się w postkomunistyczne przejmowanie władzy w krajach takich jak Polska, udają od ćwierćwiecza, że: „byli młodzi, a później to, no coż…, oni im kazali, a i tak w razie czego znalazłby się ktoś inny i do tego gorszy, więc robili to, właściwie chroniąc naród przed Wielkim Bratem”. Nic dziwnego, że wolą dyskusje o multikult, niż o przejmowaniu władzy na warunkach dyktowanych przez silniejszych od nich i mogących ich rozgrzeszyć i ochronić.

Zanika więc państwowość kształtowana w dziewiętnastym i dwudziestym wieku. Z tygla armii, akcjonariuszy, biurokracji korporacji i administracji publicznej powstaje coś nowego. Potworna siła tego układu zmusza do przebudowy pojęć oraz interesów narodowych krajów mniejszych. Polski akcjonariusz Gazpromu szuka zysku i nie pyta o to jak ma się to do suwerenności państwa i narodu. A czy polskiego akcjonariusza Deutche Bank interesują groźne dla Polski objawy polityki tego banku w stosunku do inwestycji w Nord Stream i ogólnie w Rosji? Co jest więc ważniejsze: zysk czy patriotyzm lub gdzie szukać jakiegoś wyważenia obu rzeczy, gdy objaśnienia tych rzeczy zależą od tych, których te wyjaśnienia z pozycji narodowych wręcz brzydzą. Amerykański akcjonariusz wie, że jego państwo ma stać na straży jego zysków. Nie dyskutuje się też o porozumieniach handlowych w ramach transatlantyckiej umowy o handlu i inwestycjach (TTIP), zapewniających korporacji pozycję dominującą w stosunku do państwa, a opartą nie tylko o sprawiedliwy zysk? Gdy u nas nie ma o tym dyskusji, w Niemczech organizowane są masowe protesty. W Berlinie na ulice w sobotę wyszło 250 tysięcy ludzi.

W Polsce o państwie i narodzie rozwodzimy się nawiązując do Dmowskiego lub Piłsudskiego. Te koncepcje są budujące, ale do rzeczywistości nie pasują, chociażby poprzez ogromne zubożenie narodowych aktywów materialnych i świadomościowych niezbędnych do ich realizacji. Zapomniano zupełnie o środkowoeuropejskim kosmopolityzmie, choć wydaje się, że echa jego tkwią w środowisku III RP i lewicy nawiązującej do multikulturalizmu Austro-Węgier i przenoszącej te skrywane sympatie na UE.

Nie wiemy czy istnieje jeszcze możliwość powrotu do państwa w wydaniu weberowskiej racjonalnej biurokracji lub millowskim bogactwem narodów zdobionej. Zawsze jednak możliwa jest katastrofa podobna do upadku Rzymu i nieciągły inspirujący chaos.

adrisor
O mnie adrisor

Nie ma co zatruwać sobie życia. „Jeśli zginęlibyśmy marnie bez tych długich papierosów w czarnej bibułce, nie ma sensu perswadować sobie, że są to tylko manie i nawyki, których dobrze byłoby się pozbyć”. Genium suum defraudare!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo