12 AFGANISTAN; JEST TAKA PROWINCJA
Druga połowa września to najlepszy i najprzyjemniejszy czas do zwiedzania Afganistanu. Jest to też okres zbiorów jabłek, gruszek, winogron, granatów, nieskażonych chemicznymi opryskami i nienasyconych sztucznymi nawozami warzyw, których rzeczywisty smak pamiętają przedwojenne pokolenia.
Podczas podróży turystycznej po północnym Afganistanie, prowadziłem dalszy ciąg sondażu projektu Fundacji, dotyczącego wprowadzenia wysokomlecznych krów do tego kraju. Moja oferta wzbudziła duże zainteresowanie nie tylko w północnych regionach, ale i w centralnej, tradycyjnie rolniczej dzielnicy, znanej z wysadzonych w powietrze posągów stojącego Buddy - Bamjanie.
Dzięki osobistym kontaktom dotarłem do wicegubernatora prowincji, a potem rozmawiałem telefonicznie z Panią Gubernator. Obie najważniejsze postacie w rejonie poparły moją inicjatywę i zapowiedziały chęć ścisłej współpracy przy projekcie.
Organizacja planuje sprowadzenie krów dla najlepszych i najpracowitszych rolników w regionie. Dystrybucją mają zająć się władze lokalne, które dobrze znają miejscowe realia i które zobowiązały się przysłać mi listę kandydatów wytypowanych do udziału w projekcie.
Wszyscy chłopi partycypujący w programie mają być skupieni w pewnego rodzaju spółdzielni pracy i mieszkać blisko manufaktury przetwarzającej mleko w nabiał. Zakład zostanie wybudowany przez Fundację i będzie ściśle kontrolowany przez jej pracownika. To samo dotyczy jakości, ilości i transportu dostarczanego mleka do fabryki. Fundacja pomoże przy budowie obory i nauczy hodowcę jak należy postępować przy oporządzaniu zwierzęcia.
Być może zachodniego czytelnika zadziwia powyższy akapit, ale w krajach muzułmańskich panuje przekonanie, że zwierzę nie ma duszy i związku z tym nic nie odczuwa i nie ma potrzeby dbania o jego komfort. Tymczasem wiele zwierząt hodowanych na Zachodzie żyje w warunkach lepszych niż spora część ludności w Afganistanie.
Ponoć europejskie krowy lubią muzykę Mozarta, świeże powietrze i czystą wodę. Mozarta Afgańczycy nie znają i pewnie nie polubiliby go. Naturalnie czystą wodę piją ci, co mają blisko źródełko przy domu lub dostęp do podziemnego Kanału dostarczającego ją z pobliskich gór. Reszta pije to, co ma w zasięgu ręki. Bogaci kupują niewiadomej proweniencji wodę w butelkach i łudzą się, że piją pełną minerałów źródlankę.
Czasami jest to bliskie prawdy.
Świeżego powietrza w dużych miastach nie ma od dawna. Można nim oddychać w górach, na pustyni oraz miejscach mało dostępnych dla ludzi. Na wsi też bywa czyste powietrze, gdy nie wieje wiatr niosący chmury kurzu, piasku i zapachu latryn.
Ab ovo.
Rolnik dostanie krowę na zasadzie leasingowej i dopóki nie spłaci mlekiem długu wobec Fundatora, nie jest właścicielem zwierzęcia. Część wyprodukowanego mleka hodowca zatrzymuje dla swojej rodziny, resztę musi oddać do mleczarni. Ilość mleka ustalona będzie przez specjalistę Fundacji.
Nabiał wytworzony przez manufakturę zostanie sprzedany na wolnym rynku. Czysty dochód zakładu przekazany będzie Fundacji, która uzyskany zarobek przekaże na dalszy rozwój programu.
Przed przystąpieniem do tego programu uczestnicy zostaną przeszkoleni w zakresie higieny pracy, obsługi, dezynfekcji, przechowywania dojarek i zbiorników na zebrane mleko.
Najprawdopodobniej wystąpią zaniedbania w procesie hodowlano- produkcyjnym:
· Zmniejszenie dziennej produkcji mleka
· Dostarczanie sfałszowanego mleka
· Zaniedbanie zwierzęcia i brak dbałości o jego warunki bytowania
· Dostarczanie zanieczyszczonego, bądź skażonego mleka
· Próby matactwa.
Tego typu zaniedbania spowodują odebranie krowy rolnikowi i przekazanie jej innemu kandydatowi.
Taki miecz Demoklesa powinien dobrze wpłynąć na ilość i jakość produkcji oraz utrzymywać wysokie morale wśród członków nowopowstałej spółdzielni.
Istnieje niebezpieczeństwo, które może ograniczyć pomysł Fundacji, a który wystąpił w Tadżykistanie,w okolicy Kurgan Tiube, niedaleko od afgańskiej granicy. Niska jakość trawy i niewystarczająca irygacja doprowadziły do wyraźnego obniżenia „mleczności” krów sprowadzonych z Europy.
Może miejscowa muzyka wpłynęła na psyche zwierząt w Tadżykistanie, które nie były przyzwyczajone do dźwięków rababa ‘rodzaj lutni’ i tabli ‘bębna’.
Utwory Vivaldiego lub Jana Sebastiana Bacha mogą okazać się remedium na wysoki poziom mleka w wymionach holenderskich i holszteinskich krów.
Inszallah!
Jakość i ilość trawy na terenie objętym programem powinni zbadać specjaliści z Fundacji.
Afgańczycy, którzy zapoznali się z celem Fundacji zgadzali się z tym, że taka inicjatywa przyniesie korzyść każdemu mieszkańcowi regionu bez względu na narodowość czy też status społeczny. Poprawi standard życia, wzbogaci codzienną dietę rodziny hodowców i jego sąsiadów. Manufaktura da pracę kilkunastu osobom, ożywi handel w okolicy i co niemniej ważne, nauczy współpracy wewnątrz grupy oraz pomiędzy różnymi narodowościami.
Po rozesłaniu w Kabulu „wici” o programie, po deklaracjach z Sari Pol i Bamiajnu wyrażających chęć do przystąpieniu do planu Fundacji, zgłosiło się do mnie paru nowych zainteresowanych, którzy pragną by Fundacja wzięła ich region pod uwagę w dalszej dystrybucji bydła.
A przecież taki jest cel ludzi dobrej woli.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)