Już praktycznie godziny dzielą nas od dnia beatyfikacji Sługii Bożego ks. Jerzego Popiełuszki. Mord na Kapłanie- dokonany 26 lat temu- miał osłabić Kościół- wspólnotę wiernych. Stało się wręcz odwrotnie. Pogrzeb stał się narodowową manifestacją, grób ks. Jerzego na warszawskim Żeliborzu miejscem licznych pielgrzymek. Ludzie wierzyli, że z tej śmierci, z tego zła narodzi się dobro. Przez prawie 26 lat ludzi modlili się o beatyfikację kapelana Solidarności.
W pierwszą niedzielę czerwca naród kolejny raz przybędzie do Warszawy- znów zjednoczeny i wciąż pogrążony w żałobie. Od katastrofy pod Smoleńskiem nie minęły jeszcze dwa miesiące... Po 10 kwietnia naród był razem. Struktury państwowe działały swoim rytmem. Nikomu nie przyszło do głowy by polemizować z rozwiązaniami, które w takiej sytuacji przewiduje konstytucja. Polacy spotkali się na Krakowskim Przedmieściu pod Pałącem Prezydenckim. Nawet ci, którzy fizycznie nie mogli być w Warszawie byli tam duchowo. Polska znów zapragnęła by ze zła, które ją spotkało- narodziło się dobro.
Spełniając uczynki co do dusz i ciała ludzie wciąż spotykają się na modlitwie za tych co zginęli. W mniejszych bądź większych grupach wspominają tych co pozastali na smoleńskim latnisku Nie dla wszystkich jednak to jest takie jasne (może to się wiąże z brakiem znajomości Katechizmu?) i w takim spotkaniu upatrują element kampanii wyborczej.
Za kilka dni będziemy uczestniczyć we Mszy św. beatyfikacyjnej Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki. Będzie to, z pewnością, wydarzenie nie tylko religijne ale i patriotyczne (co ściśle wiąże się z działalnością kapłana). Przez 26 lat Polacy modlili się o tę łąskę.
A o co powinniśmy modlić się na kilka godzin przed uroczystościami? By wszystkie środowiska zrozumiały istotę tej uroczystości. A my byśmy, 7 czerwca, w gazetach nie przeczytaliśmy, że wczoraj miał miejsce kolejny etap kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze