Legalizacja eutanazji miała pozwolić na lepszą kontrolę zgonów w szpitalach. Wszyscy się spodziewali, że ich liczba zmaleje. A jest dokładnie odwrotnie. Powoli powstaje nowa etyka zabijania.
W Holandii, Belgii, Japonii, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Australii lub Nowej Zelandii systematyczne zabijanie stało się rzeczywistością. Tam, gdzie eutanazja jest dozwolona, jest coraz częściej stosowana na życzenie rodziny pacjenta lub samych lekarzy. Wola cierpiącego chorego, który często stracił umiejętność komunikacji, nie odgrywa dla nich większej roli. – Zrobiłem to dla rodziny pacjenta. Oni nie mogli dłużej znieść jego cierpienia – tak brzmi główny argument stosujących eutanazję lekarzy. Cierpienie, które przeszkadza. Nie pacjentowi, jego otoczeniu. Matki nie chcą patrzeć na cierpienie nieuleczalnie chorego bądź upośledzonego dziecka. Dzieci na swych umierających rodziców. Lekarze zaś – świadomi, że nie mogą już pomóc pacjentowi – pozbywają się niewygodnego obciążenia.
Całość: „Rzeczpospolita”.



Komentarze
Pokaż komentarze