Kiedy to mama i tata Pana Łukasza Adamskiego z radosnym wzruszeniem wsłuchiwali się jak ich maleńki synek zabawnie i rozkosznie przeinacza proste słowa mówiąc na chleb „beb”, a na bułki „ptepte”, pewien prosty zakonnik, redemptorysta ,kierowany jakimś patriotycznym instynktem zrozumiał, że jego ojczyźnie grozi wielkie niebezpieczeństwo. Nie był błyskotliwym myślicielem, ale zauważył, że prawicowi intelektualiści są w jego ojczyźnie, sekowani, wyśmiewani, bezpardonowo niszczeni i spychani poza margines życia publicznego. Ataki na polski Kościół, tradycję i patriotyzm nie dawały mu spokoju. Widział umacniający się monopol na posiadanie racji i narzucanie jedynych, poprawnych i obowiązujących poglądów. W 1991 roku w lokalnej, założonej przez siebie rozgłośni radiowej, początkowo w Bydgoszczy zaczął dopuszczać do głosu różnych prawicowych „oszołomów”, do których zapewne zaliczałby się Pan Łukasz Adamski mając oczywiście dzisiejsze poglądy i wiek.
Całość: Patrząc z boku.



Komentarze
Pokaż komentarze