Wczoraj na X trafiłem na taki tekst p. Patryka Spalińskiego:
"Kalendarium i ciąg przyczynowo-skutkowy działań na osi Polska-Ukraina-Niemcy:
1. Polska jako jedyny kraj w Europie wysyła pomoc na Ukrainę od początku wojny
2. Niemcy biorą sytuację na przeczekanie licząc, że rosjanie zajmą Kijów3. Premier Morawiecki i Prezydent Duda publicznie krytykują Niemcy za brak pomocy4. Ukraińcy opierają się inwazji5. Niemcy zaczynają wspierać Ukrainę po najgorszej nawałnicy6. W 2023 roku wybucha kryzys zbożowy na granicy między Polską a Ukrainą7. Republika Federalna Niem… Unia Europejska ruga Polaków za ograniczenia w wożeniu ukraińskiego zboża do UE8. Pogorszenie relacji polsko-ukraińskich9. Zbliżenie niemiecko-ukraińskie10. 21 maja 2026 roku kanclerz Merz apeluje do Unii Europejskiej o rozważenie przyznania Ukrainie specjalnego statusu członka stowarzyszonego, dając Ukraińcom np. miejsca w Parlamencie Europejskim10. 26 maja 2026 roku Zelenski nazywa dywizję im. “bohaterów UPA”11. Ostra reakcja ze strony Polski12. Kompletnie ochłodzenie relacji polsko-ukraińskich13. 23 czerwca w Gdańsku ma odbyć się szczyt w kluczowych ustaleniach dotyczących podziału i roli państw europejskich, co do odbudowy Ukrainy
To jest tak oczywiste, że nawet nie napiszę podsumowania. Wnioski pozostawiam wam.
Jak zwykle zostaliśmy ograni jak dzieci i to na dwóch frontach. Nasza specjalność."
https://x.com/spalinskipatryk/status/2062854374536208698
Nie zadałem sobie trudu sprawdzenia ani uzupełnienia tego kalendarium – przyjąłem, że przynajmniej z grubsza wszystko się w nim zgadza. Nie mam także wątpliwości co do tego, że tradycyjnie ograno nas jak stado bezmózgich baranów, którymi w swej masie najwyraźniej jesteśmy.
Piszę więc dziś ten bardzo krótki tekst nie po to, by z nim polemizować, ale by uzupełnić go o jedną, moim zdaniem kluczową puentę.
Brzmi ona tak:
Mało tego, że zostaliśmy zrobieni na szaro (co jest kolejną naturalną konsekwencją oddania władzy Platformie w 2023 roku), to najgorsze, że równocześnie osiągnęliśmy taki poziom skretynienia, iż napawa nas perwersyjną dumą fakt, że Ukraińcy z przyjaciół, którym pomagamy, przeistoczyli się znów we wrogów, na których groźnie warczymy.
I naprawdę nieważne, czy to nasze buńczuczne wymachiwanie szabelką jest uzasadnione (bo jest), czy nie. Prawdziwym dramatem jest to, że zamiast płakać nad własną głupotą i zmarnowaną szansą, zadowoleni z siebie pohukujemy w bezmyślnym, chocholim tańcu.
Komentarze
Pokaż komentarze (6)