„Wychodzę wczoraj z domu z psem na spacer, patrzę, a w trawie coś pełza. Podchodzę, przyglądam się bliżej, a to pełzający zamach stanu. Właśnie przekroczył, a właściwie przepełzł, skoro jest pełzający, przez strumyk o nazwie Rubikon. Ale zapomniał rzucić kości” – pisze w DZIENNIKU publicysta Maciej Rybiński.
Całość: „Dziennik”.



Komentarze
Pokaż komentarze