Prawo i sprawiedliwość to dwie różne sprawy – tłumaczył bohater powieści Raymonda Chandlera.
Prawo to tylko pewien mechanizm – jeśli naciśnie się odpowiedni guzik i ma nieco szczęścia, to można za pomocą tego mechanizmu uzyskać sprawiedliwość; ale wcale nie jest to pewne. Te mądre słowa warto przypomnieć, kiedy w centrum politycznych sporów nagle postawiono prawnicze argumenty, problem, że minister jest ministrem nie od chwili mianowania, ale od złożenia przysięgi, i że za niedopatrzenie w tej kwestii należy prezydenta stawiać przed Trybunałem Stanu. Nie wiem, czy już zrobiono odpowiedni sondaż, ale idę o zakład, że wyborcę to guzik obchodzi, i jeśli opozycja nie ma na PiS lepszych haków niż podobne duperele, to marnie jej wróżę. Oczywiście, fakt, że cała Polska nie chce wraz z opozycją zawyć z oburzenia na „ewidentne łamanie konstytucji” przez Kaczyńskich fatalnie świadczy o naszym narodzie. Polacy po prostu nie szanują prawa – wyjaśnia w „Gazecie Wyborczej” profesor Janusz Czapiński, jednocześnie diagnozując u nas upowszechnienie postawy konserwatywnej(?).
Całość: „Rzeczpospolita”.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)