Panie Piotrusiu (pozwalam sobie na to zdrobnienie, bo gdy ja już grałem w telewizji Miśka, to pan z pewnością oglądał jeszcze „Misia z okienka”).
Po pierwsze, ja się kłamliwie nie wynurzam. Po drugie, nie chcę uszlachetniać swojego wizerunku. Potrzecie, nie jestem sfrustrowany i nie jestem „satyrykiem telewizyjnym”. Jestem aktorem. Mam dyplom i tytuł magistra sztuki PWST w Krakowie.
Całość: „Rzeczpospolita”.


Komentarze
Pokaż komentarze