„Nie wolno izolować demokratycznych narodów” – głosi napis na bilboardzie w hali przylotów terminalu lotniska im Kennedy’ego w Nowym Jorku, gdzie czekam, czekam w kolejce do oficera imigracyjnego, który zdecyduje – izolować mnie, czy nie.
Ale czy ja jestem jakimś „demokratycznym narodem”? A gdzieżby tam, uchowaj Boże! Nie tylko nie jestem „demokratycznym narodem”, ale nawet nie uchodzę za ultrasa demokracji, więc diabli wiedzą, jak będzie z tą izolacją.
Całość: www.michalkiewicz.pl.


Komentarze
Pokaż komentarze