Polska to raj dla miłośników wszelkiego rodzaju „listów otwartych”. Od kiedy Gomułka, nie wiadomo dlaczego, mocno przejął się „listem 34” – „listy otwarte” sypią się nam na głowy niczym z rogu obfitości. A już szczególnie w ostatnich 2 latach mamy wręcz do czynienia z jakąś inflacją… Co można robić z „listami otwartymi”? Można je sobie brać do serca – ale nie każdy jest Gomułką – można też tworzyć przeróżne rankingi – na przykład ranking najbardziej kuriozalnych „listów otwartych”. I taki ranking sobie stworzyłem.
Całość: Perły przed Wieprze.


Komentarze
Pokaż komentarze