Elity polityczne, gospodarcze i kulturalne, które ukształtowały się po ’89 roku żyły sobie jak przysłowiowe pączki w maśle. Całe to towarzystwo wzajemnej adoracji, które na plecach spontanicznego oddolnego ruchu, jakim była „Solidarność” wdarło się na salony, uwierzyło, iż na zawsze przejęli rząd dusz w naszym kraju i dzierżyć go będą do końca świata poprzez swoje dzieci, wnuki i grono zasłużonych wazeliniarstwem protegowanych.
Całość: Patrząc z boku.


Komentarze
Pokaż komentarze