Czasami nie wiem śmiać się czy płakać. Jeśli kontrola na lotnisku (krajowym) ma być „przykrością”, za którą przeprowadzający ją pracownicy płacą cenę własnego zatrudnienia – to ja domagam się całkowitego zniesienia wszelkich kontroli w autobusach (jak można podejrzewać, że nie skasowałem biletu – to dla mnie niespotykana obraza), na lotniskach (chyba nie wyglądam na terrorystę), przed wejściem do kin (jest obraźliwa choćby sugestia, że nie zakupiłem biletów na seans). A jeśli się ich nie znosi (zastrzegam, że uważam, iż słusznie) to kontrola dotyczyć powinna wszystkich. Bez wyjątków związanych choćby ze statusem kościelnym.
Całość: Blog „Rzeczpospolitej”.


Komentarze
Pokaż komentarze