0 obserwujących
3 notki
840 odsłon
  103   0

Marszałek Koperta wygłasza coś.

Marszałek senatu, znany wśród Polaków pod wdzięcznym pseudonimem Koperta, wygłosił dzisiejszego wieczoru coś. Bo przecież nie wiadomo co to było? Orędzie, to nie jego kompetencja. Ostrzeżenie? Oskarżenie? Deklarację wierności wobec Niemców, Holendrów, Francuzów, Szwedów czy jeszcze jakichś innych sił unijnych?

W czasie gdy polski rząd, niezależnie czy się ten rząd marszałkowi Kopercie podoba czy nie, walczy o zachowanie suwerenności Kraju wobec bezprawia unijnych urzędników, Koperta wygłasza to coś, co chyba dałoby się odczytać jako zdrada stanu. Pewnie konstytucjonalista lepiej by to sprecyzował, ale ja i jak się zdążyłem zorientować po szybkich konsultacjach, nie tylko ja, tak to odebrałem – zdrada w obliczu zewnętrznego politycznego przesilenia.

Zgadzam się z moimi wieczornymi rozmówcami, że Koperta nie ma zbyt wielkich kwalifikacji intelektualnych. Zgadzam się, zważywszy na zeznania jego byłych pacjentów, że ma dyskusyjne kwalifikacje moralne. Tak, wszystko prawda. Ale to nie tłumaczy w żaden sposób jego dzisiejszego wystąpienia.

Opozycja ma swoje prawa, ale przyzwoita opozycja, nie zdrada narodowa, swoje ataki kończy tam, gdzie zaczynają szkodzić krajowi na zewnątrz. Być może czas, by cezurą stało się wreszcie wystąpienie marszałka Koperty. Czas by wkroczył Trybunał Stanu. A może i nie tylko.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale