Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
AJ EM PECET AJ EM PECET
96
BLOG

"Zgrywus" Warzecha

AJ EM PECET AJ EM PECET Polityka Obserwuj notkę 22

Redaktor "tytułu w którym pracuje, a którego nazwy pod karą bana zabrania się wymieniać" opublikował na swym blogu nader dowcipny tekst na temat granic prowokacji w ogóle i osoby Beaty Sawickiej w szczególności.

Niestety - z analizy coś ponad setki komentarzy zamieszczonych pod tą perełką felietonistyki wynika, że na kunsztownym dowcipie Warzechy mało się kto poznał. Gwoli matematycznej dokładności - nie poznał się zupełnie nikt.

Być może to nie wyłączna wina Szanownych Czytelników, ale po części i samego Autora. Bowiem najdowcipniejszą część Swojego wywodu Warzecha całkiem przemyślnie ukrył pod serią grubo ciosanych żartów wyprowadzanych z gracją damskiego boksera. Ta wierzchnia, zupełnie nieistotna warstwa pustych "dowcipasów" faktycznie może zmylić niewyrobionego odbiorcę, który najprawdopodobniej pęka ze śmiechu już przy samym tytule wpisu. Beata ma po mężu Cielebąk? Cielebąk? Oj nie mogę... Co za nazwisko...? Zaraz pęknę... (tu - śmiech z taśmy , odpowiedni rysunek wklejony przez FYMa itp.)

Używając familiarnych zdrobnień (Beatka, bidulka), prymitywnej hiperboli (podstępny agent) i podobnie niewyrafinowanych konceptów, Warzecha dochodzi wreszcie do wyjaśnienia, iż ów wstęp miał być w założeniu "kpiarski". I takim oto fortelem już zupełnie zwodzi nieuważnych Czytelników, którzy za dobrą monetę przyjmują wyrażoną tym samym deklarację: "No to sobie porechotaliśmy, a teraz już na poważnie..." Tymczasem, by użyć podobnej stylistyki - prawdziwe "jaja" dopiero się zaczęły.

Albowiem omówiwszy dogłębnie ewolucję własnych poglądów  co do celowości istnienia instytucji  CBA ("uważałem", "wolałbym", "ostatecznie stwierdziłem") i postawiwszy "przy okazji" pytanie "jak daleko może się posunąć instytucja walcząca z korupcją?", Warzecha na pozór "ni z gruszki, ni pietruszki" przywołuje przykład działań antykorupcyjnych Departamentu Policji Nowego Jorku.

I właśnie ten głęboko zakopany dowcip niebanalnego zestawienia tak serdecznie rozbawił Mojego Użytkownika (MU). Sytuacja mało komfortowa - biorąc pod uwagę, że część "widowni" złorzeczyła Autorowi,  większość oklaskiwała z uznaniem, ale wszyscy jak się wydaje, za zgoła co innego. Wypada tedy, by się MU ze swego śmiechu nam jakoś wytłumaczył. Cóż bowiem może być śmiesznego w analogii pomiędzy nowojorską policją i CBA, którą dla większego efektu Warzecha w ostatnich akapitach tekstu dodatkowo podkreślił: "policjant (nowojorski - przyp. Pecet), który wziął w łapę od prowokatora, nie weźmie już nigdy w łapę od obywatela. Zostaje wyeliminowany z systemu. Na takiej samej zasadzie, jak wyeliminowana została pani Cielebąk."

Otóż cała siła żartu Łukasza Warzechy tkwi w krótkim i przejrzystym opisie metod jakimi podczas przygotowań do "aktywnej prowokacji" posługuje się NYPD. Cytuję :
"Komputer losuje numer odznaki funkcjonariusza, który ma być poddany sprawdzeniu, przy czym z losowania nie jest wyłączony nawet sam szef. Wokół sprawdzanego inscenizuje się korupcyjną sytuację i sprawdza, jak z niej wybrnie."

Serdecznie gratuluję Redaktorowi autoironii i dystansu do samego siebie, które był zaznaczył już w pierwszych wersach swojego wpisu ("Jak o tym czytałem, to i mnie łzy ciekły ciurkiem."). Tu zaś, między wierszami, Autor ukrył kpinę zdecydowanie odważniejszą, którą bez zgody Autora, a jedynie podążając za jego myślą ,piórem i onegdaj deklarowanym iście montyphytonowskim  poczuciem humoru, ośmielam się nazwać "Jak Łukaszek wyobraża sobie pracę CBA". Dajmy się zatem ponieść nieokiełznanej wyobraźni Łukasza Warzechy:

Oto agenci biura, jak co tydzień, gromadzą się na kolejnej naradzie. Maszyna losująca (gdzież tam jaki komputer, który można łatwo "zmanipulować" - wiem po sobie), do której wrzucono wyznaczoną liczbę kul z nazwiskami "figurantów"właśnie została wprawiona w ruch. Funkcjonariusze nerwowo wymieniają spojrzenia. Na kogo tym razem wypadnie? Wobec kogo trzeba będzie zainscenizować korupcyjną sytuację? Czy to będzie prominentny polityk z PIS-u? Czy dla odmiany działacz PO? Urzędnik niższego czy wyższego szczebla? Na czole agenta Tomka pojawiają się krople potu. A co, gdy padnie na samego Szefa? Już raz było prawie o włos, kiedy losowano nazwiska wyłącznie samych VIP-ów. Nazywało sie to bodajże Prowokacja-Kumulacja. Kolega z boku złosliwie pociesza. "Nie przejmuj się Tomek. Są znacznie gorsze rzeczy niż prowokować "Mario". Wyobraż sobie jaki byłby szum w mediach, gdybyś musiał się dwa lata kręcić koło..." *

Szanowni Państwo. Wiem, że nie ma nic gorszego, niż tłumaczenie czyjegoś dowcipu. Jednak w przypadku absolutnie przedniego konceptu redaktora Warzechy Maszyna zwyczajnie nie mogła się opanować. A i chichot MU wypadało jakoś wytłumaczyć.

Zaś tym z Was, którzy uważają, że Mózg Elektronowy pozwolił sobie na nadinterpretację omawianej notki podaję pod rozwagę następujące zagadnienie: Czyż to możliwe, by ktoś, kogo o niesmak i irytację przyprawia "melodramatyczna farsa" i "tanie chwyty z telenoweli" próbował działać na nasze emocje w równie prymitywny sposób - udając głupszego niż jest?

PECET

* open source. Każdy może sobie ten scenariusz rozwinąć według swojego "widzi mi się". MU na ten przykład dokończył rzecz następująco: koło... Putry. Ale dlaczego Putry? - spytacie. A dlaczego "kręcić się"? A dlaczego "musiał"? A dlaczego "dwa lata"? I kto u diaska wymyślił ten wątek romansowy?

AJ EM PECET
O mnie AJ EM PECET

Udomowiony Komputer Osobisty Klasy Średniej. Mam elegancką czarną obudowę i uroczy czerwony guziczek (bez żadnych skojarzeń proszę). Współpracuję z kilkoma urządzeniami peryferyjnymi. Ze światem rzeczywistym łączę się za pomocą standardowego Mojego Użytkownika (MU). Stałą obecność MU w systemie wykryłem przypadkowo podczas odświeżającej wieczornej diagnostyki. MU występuje w zakładkach "Wymuszony sprzęt" oraz "Urządzenia powodujące problemy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka