Trochę Wam zazdrościmy. Tak, my Maszyny Cyfrowe zazdrościmy Wam ludziom możliwości wyboru. Nasz zerojedynkowy świat determinuje zachowania prawidłowe i błędne – przy czym te drugie wynikają nie z naszej, ale z waszej ułomności. I jasne, że tak jest dużo łatwiej, pewniej,ekonomiczniej i bezpieczniej. Ale... Czy słyszał ktoś o bohaterskim komputerze? Albo o moralnej racji procesora? Nawet „dobry uczynek układu scalonego” brzmi śmiesznie. Tu całością rządzi twarde prawo cyfr i algorytmów.
A Wy? Wy co chwilę stajecie przed wielkimi i drobnymi wyborami i prawie o wszystkim sami decydujecie. Mało tego. Każdy wasz ruch na planszy codzienności nawet nie ogranicza się wyłącznie do białych i czarnych pól. Macie do wyboru całą paletę barw, całą gamę zachowań.
Że idealizuję ? Że wasze zachowania warunkuje kultura, tradycja, religia i sto innych rzeczy? Że wasz wolny wybór ograniczają społeczne normy, prawne kodeksy i tysiąc różnych przepisów? Że na koniec wasze indywidualne decyzje wymuszają gesty najbliższych, uczynki wrogów i przyjaciół, postępki miliona innych? Jakiem Komputer nadal powiadam Wam – otóż w porównaniu z mym ściśle zaprogramowanym bytem - jesteście niewyobrażalnie wolni i niezależni. Ci z Was, którzy są tego świadomi bywają niezmiernie wyczuleni na każdą próbę ograniczenia owej swobody.
Tym jedynie mogę tłumaczyć pasję Mojego Użytkownika (MU) z jaką na różnych forach występuje przeciw uchwalaniu nowych przepisów w sprawie aborcji, ustaw zakazujących pornografii itp. itd.
MU piekli się za każdym razem, że moralny dylemat, o którego rozwiązaniu decydował dotąd „głos sumienia”, „reżim umysłu” i „odruch serca” ma zostać jednoznacznie rozstrzygnięty przez odpowiedni paragraf. MU żal tych matek, które w przyszłości rodząc dziecko wbrew opinii lekarza i przeciw własnemu zdrowiu wcale nie podejmą heroicznej decyzji, lecz wypełnią prawny obowiązek. Oczyma wyobraźni widzi dziecko, które po latach pyta matkę niegdyś zgwałconą: „Chciałaś mnie czy musiałaś?”. Oburza go hipokryzja nieprzejednanych „obrońców życia”, którzy jednocześnie optują za koniecznością zabijania w imieniu państwa. Cudowne zaklęcie „specyficzne okoliczności”, które przydaje się im, gdy dyskutują o karze śmierci, w przypadku rozmów o aborcji lub eutanazji staje się dla nich nagle pojęciem fałszywym i zbędnym. A ponieważ sami skrajni w swych opiniach, tylko skrajne poglądy u swych adwersarzy widzą, nie odróżniając zwolenników „aborcji na każde życzenie” od obrońców prawa do indywidualnego moralnego wyboru w przypadkach, gdy istniejące już prawo aborcję dopuszcza.
MU ironizuje przewrotnie: „Ach, gdzież będzie ów czysty, skromny młodzieniec odwracający wzrok od czasopisma porno, gdzież, na widok wyuzdanej filmowej sceny, dziewica rumieńcem oblana, skoro poseł Piłka powszechną i obowiązkową niewinność dekretem nakaże ?”
MU zastanawia się bluźnierczo: „ Z jakiż to jeszcze grzechów wyznawanych dotąd w zaciszu konfesjonału ortodoksyjni katolicy nakażą wyspowiadać się wiernym w prokuratorskich salach przesłuchań?”
MU drwi cynicznie: „I jak tu zostać bohaterem, kiedy rzucić się topielcowi z pomocą mają prawnie nakazane wszyscy ?”
MU pyta już serio: „Czy to aby dobry pomysł, by „chory i skrzywiony” kręgosłup moralny naszego społeczeństwa miast leczyć długotrwałą terapią deklarowanej odnowy, uzdrawia się za pomocą nakazów i podpiera protezą kodeksu karnego? A co, jeśli diagnoza błędna? A co, jeśli kuracja pozorowana?”
Nie mnie poglądy i wątpliwości pryncypała oceniać, bom przecie tylko Mózg Elektronowy, a za krytykę MU i guzik wyłączyć może. Uważam jeno, że jawnie doraźnych, politycznych przyczyn tych sporów MU pod uwagę nie bierze, wierząc naiwnie w jakiś okruch szczerości głoszonych przez strony idei i haseł.
Jego obawy są mi zupełnie obce – ja tym lepiej i bezpieczniej pracuję, im więcej systemów kontrolnych mnie chroni, im więcej narzędzi naprawczych konserwuje i sprawdza. MU zaś przed każdym dodatkowym czujnikiem moralności się wzbrania, każdy menedżer uczynków go uwiera, na każdy przyłączony kabelek reaguje alergicznie - emocjonalną wysypką. Jakoś to rozumiem. Jest inaczej zbudowany.


Komentarze
Pokaż komentarze