Ależ się zawiesiłem! Ja - PECET - zupełnie przestałem reagować na polecenia.
Mój Użytkownik (MU) klął pod nosem, próbował jeszcze dłuższą chwilę odczekać, zaczem zrobił mi zupełnie niezasłużonego „reseta”. No, dobrze. Nie do końca tak. Prawdę pisząc, MU chyba nie miał innego wyjścia. Chciałbym jednak wyraźnie podkreślić, że zamarłem w słusznym krzemowym oburzeniu na skandaliczne zachowanie tego ignoranta Tezaurusa.
Tak, tak – to ten kretyn z Worda, który notorycznie robi byki ortograficzne w Waszych postach i podkreśla Wam czerwonym szlaczkiem prawie każde użyte w tekście nazwisko. Jego ksywa: „Słownik”. Hasło operacyjne: „Shift + F7”. Oficjalna funkcja: Tezaurus Worda (TW). Myślę, że to ostatnie sporo wyjaśnia.
Było tak... Ledwie zacząłem pisać ten tekst, już TW się przyczepił. Tezaurus zakwestionował mianowicie użycie w tytule „wykształciucha” i sugerował rozbicie na pozbawione sensu „wykształci” „uch”. Nie wierzycie – sami sprawdźcie. Nijak go nie mogłem przekonać, że to termin ostatnio szalenie popularny, wyraz powszechnie używany i (co ważniejsze) zrozumiały, a przerzucają się nim głównie intelektualiści. Nie przekonywał go również argument, że nawet czołowi przedstawiciele polskiej klasy politycznej z lubością ozdabiają inkryminowanym słowem praktycznie każdą swoją wypowiedź. W końcu wybrałem z menu „zignoruj wszystkie” - przekonany, że będę miał wreszcie cyfrowy spokój. Ale gdzie tam! Dopiero się zaczęło...
Otóż przy najbliższej próbie wybrania dla „wykształciucha” synonimu, Tezaurus zaproponował ni mniej, ni więcej tylko: „zbyt mocno wykształcony”.
-ŻE JAK? – „zagotowałem się” komputerowo.
- A tak – cedził Słownik spokojnie – „Obżartuch” za dużo je, „leniuch” zbyt dużo odpoczywa, „wykształciuch” za mocno wykształc...
- STOP! – przerwałem już solidnie przegrzany - Czy ty nie wiesz tępaku w leksykę kopany, że to określenie jednoznacznie pejoratywne?
- No i zgadza się – ucieszył się mrugając kursorem – Osiem grzechów głównych. Tak to sobie idiota wymyślił. I jeszcze będzie mi tu katechizm przerabiał prowokator jeden.
- Komuch! – nie zdzierżyłem, dając zarazem świetny przykład interpretacyjny i słowotwórczy.
I wiecie, że ta lewacka menda znowu mi podkreśliła. Na czerwono. Szlaczkiem.
No to się zawiesiłem...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)