AJ EM PECET AJ EM PECET
42
BLOG

Mój "wykształciuch" (reset drugi)

AJ EM PECET AJ EM PECET Polityka Obserwuj notkę 0

    Jak może pamiętacie – ostatnio się zawiesiłem.

    Po restarcie nastąpiła standardowa procedura – skanowanie systemu, defragmentacja danych, test antywirusem i takie tam... Dla każdego komputera rzeczy raczej mało przyjemne.

    Najgorsze było jednak kazanie, którego ja- PECET musiałem wysłuchać, kiedy Mój Użytkownik wreszcie odkrył, że oto: „zawieszenie komputera nastąpiło na skutek uruchomionej w tle” cybernetycznej awantury z Tezaurusem o „wykształciucha”.

    MU wyraźnie szczęśliwy, że tym razem to nie on okazał się być „urządzeniem powodującym problemy”, zakończył prawienie morałów następują radą: „Pyskówką i wymyślnymi epitetami w dyspucie ze Słownikiem nic nie osiągniesz. Przypomnij sobie charakter polemik na wszelakich blogach. Ot choćby i tam, gdzie własne cyfrowe zdanie prezentujesz. Czy oprócz tego, że autorzy oznajmiają światu jakiej koncepcji są zwolennikami cokolwiek więcej z ich wpisów wynika? Cokolwiek merytorycznego? Dopóty zatem wasza kłótnia będzie trwała i spór o słowo nierozstrzygniętym pozostanie, póki zamiast miotać obelgi, obaj znaczenia kwestionowanego pojęcia dokładnie nie wyjaśnicie.

    I nuże wyjaśniać...

    Najpierw MU ambitnie otworzył wszelkie możliwe strony z definicjami dotyczącymi wyrazu „wykształciuch”, co by naszego Tezaurusa (bo, przecież nie mnie) nomen omen „dokształcić”. A także, jak mniemam, spaczony kręgosłup (ciągłym donoszeniem Wordowi) TW* „Słownikowi” naprostować. Przedstawił zatem liczne interpretacje znanych publicystów, tudzież zapisał w ulubionych odnośniki do encyklopedycznej wiedzy internautów (porównaj np. „wykształciuch” w Wikipedii). By zaś dodatkowo ukazać różnorodność kontekstów, w których ów kontrowersyjny termin występuje, sięgnął nawet (złośliwie - jak się zdaje) po fragmenty interpelacji poselskich i wypowiedzi przedstawicieli rządu. Przyznacie sami – prawdziwe pranie mózgu.

    Co do mnie, z góry przeczuwałem, że w przypadku móżdżku naszego cyfrowego Glosariusza-dyletanta sprawa jest z góry przegrana. No, bo proszę, wytłumaczcie Słownikowi (do tej pory skupionego wyłącznie na nieszczęsnej słowotwórczej końcówce „-uch”), że „wykształciuch” to cytuję z pamięci: „określenie, które spopularyzował Dorn korzystając z kongenialnego (zdaniem posła Cymańskiego) tłumaczenia rosyjskiego terminu "inteligienczestwo", użytego przez Sołżenicyna, którego tenże użył w stosunku do ludzi, którymi bolszewicka władza zastąpiła (i którzy wraz z nią zniszczyli) tradycyjną rosyjską inteligencję, zaś Dorn z kolei użył go początkowo w stosunku do widzów TVN24, oglądających „Szkło kontaktowe”, przeciwstawiając niejako „wykształciuchów” inteligencji prawdziwej i tradycyjnej”. Uch.

 

    Tak jak przewidziałem. Tezaurus nic nie zrozumiał, tylko zapamiętale usiłował rozwikłać termin DORN, bo sobie dureń ubzdurał, że to musi być jakiś tajemniczy skrót. Co gorsza i ja (PECET) zacząłem tracić grunt pod obudową i zachodziłem w procesor, co ma Miecugow do Sołżenicyna.

    Niczym nie zrażony MU z iście olimpijskim spokojem próbował prostszych wyjaśnień. Cytował zatem komentatorów różnych blogów , którzy w „wykształciuchach” widzieli a to „osoby, które - mimo nominalnego wyższego wykształcenia - nie przejawiają adekwatnych intelektualnych kwalifikacji”, a to „ludzi z papierkiem wyższej uczelni, ale bez zdolności krytycznego, analitycznego i zdystansowanego spojrzenia na rzeczywistość”. Przyznam się Wam, że dla wzmocnienia tych definicji miałem już dosłownie na końcu klawiatury nazwiska kilku ministrów (np. tych od edukacji). Coś mi jednak mówiło, że takie przykłady nie zgadzają się do końca z intencjami autorów wspomnianych objaśnień .

     Tymczasem MU, zdaje się coraz bardziej powątpiewający w percepcyjne zdolności tępawego narzędzia podpowiadającego Microsoftu, z niebywałą ostrożnością próbował wprowadzić Słownikowi zbitkę „wykształcony niby-inteligent”. I wtedy popełniłem błąd. W jakimś bliżej niekontrolowanym przebłysku elektronicznego impulsu wywaliłem na pulpit: „pół-inteligent”.

    Tego tylko Tezaurusowi było trzeba. Znów w podnieceniu zamigotał kursorkiem i wbrew wszelkim zaleceniom profesora Sadurskiego** zaczął namiętnie stopniować - „ćwierć-inteligent, pół-inteligent, pełny-inteligent” - próbując obowiązkowo w jakiś stopień wpasować „wykształciucha”. Raz nawet, wbrew jakiejkolwiek logice doszedł do „półtora-inteligenta”, by po chwili wynaleźć najniższy stopień z możliwych, który nazwał roboczo „jest-pan-zerem”.

    Zrezygnowany MU postanowił na resztę wieczoru dać sobie spokój z Tezaurusem i wyłączyć Edytorowi Tekstu sprawdzanie gramatyki i pisowni. A ponieważ ten pierwszy wodząc wokół błędną klepsydrą nadal tylko czkał swoje „ćwiartki” i „połówki” inteligentów (czym zdaje się zainspirował – choć tego do końca nie rozumiem – pełną pasji deklaracje MU: „Idę się napić.”) ... w zaistniałej sytuacji czekał mnie kolejny „reset”.

 

* jak już wyjaśniłem poprzednio - u nas komputerów skrót TW oznacza Tezaurus Worda, co w niczym nie zmienia faktu, iż mamy do czynienia z programem współpracującym, podpowiadającym i „pracującym w tle”

**zobacz felieton „Ćwierć-inteligenci” na blogu „Daleko blisko”.

AJ EM PECET
O mnie AJ EM PECET

Udomowiony Komputer Osobisty Klasy Średniej. Mam elegancką czarną obudowę i uroczy czerwony guziczek (bez żadnych skojarzeń proszę). Współpracuję z kilkoma urządzeniami peryferyjnymi. Ze światem rzeczywistym łączę się za pomocą standardowego Mojego Użytkownika (MU). Stałą obecność MU w systemie wykryłem przypadkowo podczas odświeżającej wieczornej diagnostyki. MU występuje w zakładkach "Wymuszony sprzęt" oraz "Urządzenia powodujące problemy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka