AJ EM PECET AJ EM PECET
24
BLOG

Oscarowe szanse Prezydenta

AJ EM PECET AJ EM PECET Polityka Obserwuj notkę 3

„Oscar dla prezydenta Kaczyńskiego”ogłasza Dziennik. I tłumaczy grubą czcionką: „Szczyt Unii Europejskiej w Brukseli był teatrem jednego aktora, a oscarową rolę zagrał tam prezydent Lech Kaczyński - tak szefowa MSZ Anna Fotyga oceniła spotkanie przywódców państw Wspólnoty.”

    Rzeczywistość można zaklinać na wiele sposobów. Póki jednak Oscara przyznają Amerykanie, to szanse na owo trofeum wydają się być mizerne. Pomijając nawet, że Szczyt UE (choć z udziałem Anglików) konkuruje w drugorzędnej kategorii „najlepszy film obcojęzyczny”, gdzie o żadnych indywidualnych nagrodach nie ma mowy, to i tak, jeśli już jakaś relacja z tego wydarzenia zdołała przedrzeć się w amerykańskiej prasie (skupionej jednak głównie na wyczynach Paris Hilton), była niezmiennie opatrywana zdjęciem ...uśmiechniętej Angeli Merkel.

    Oczywiście, taka metaforyka minister Fotygi specjalnie mnie nie dziwi i ma swoje głębsze uzasadnienie. Najzagorzalszym fanom Prezydenta trudno bowiem twierdzić, że Lech Kaczyński ma jakąkolwiek szansę na Europejską Nagrodę Filmową. Sądząc z europejskich reakcji, samo dopominanie się o palmę pierwszeństwa w decydowaniu o podziale głosów unijnego jury nie skutkuje jeszcze „Złotą Palmą” w Cannes. Również o innych nagrodach - „Golden Globe”, weneckim „Złotym Lwie” a już szczególnie berlińskim „Złotym Niedźwiedziu” możemy, jak się zdaje, na dłuższy czas zapomnieć. I tego mało. Biorąc pod uwagę niezdecydowanie Czechów w przyznaniu Lechowi Kaczyńskiemu choćby i Kryształowego Globu (festiwal Karlowe Vary) można złośliwie stwierdzić, że popis Prezydenta na szczycie UE to był „teatr jednego - samotnego aktora”.

     Stali bywalcy Salonu24 skomentują zaraz: Co nam Świat, który Polaków zupełnie nie rozumie; co nam Europa, która na polityce i filmowej sztuce absolutnie się nie zna. Zamiast międzynarodowego poklasku, własne narodowe interesy i swojskie polskie trofea nas dziś głównie interesują.

    Pewien problem w tym, że dla zagarnięcia nagrody gdańskich „Złotych Lwów” koniecznym warunkiem jest „odzyskanie” kolejnej konkursowej komisji i obsadzenie w roli jurorów przedstawicieli rządzącej koalicji. Biorąc pod uwagę, że część polskiej widowni z ogromnym aplauzem przyjmuje próby wyeliminowania z życia publicznego wszelkiej maści krytyków, taki manewr może się nawet udać. Wszak „krytyk filmowy” z daleka „wykształciuchem” , „autorytetem” i „łże-elitą” zalatuje.

    A skoro już o krajowej publiczności mowa, na koniec o jej nagrodach również wspomnijmy. Według wszelkich sondaży (nawet tych „łże”) w ubieganiu się o „Złotą Kaczkę” (podkreślam - to nie ja zacząłem takie nośne „filmowe” porównania), Pan Prezydent może liczyć na stałe, oscylujące wokół trzydziestu procent, poparcie widzów. Radzę jednak pamiętać, że te same sondaże wskazują na jeszcze wyższe prawdopodobieństwo zdobycia całkiem innej statuetki - czegoś na kształt „Złotej Maliny”.

 

P.S. Powyższe rozważania mają o tyle sens, jeśli za minister Fotygą uznamy, że główną rolę w całym tym przedstawieniu grał faktycznie Lech. Są wszakże i tacy, którzy sugerują, że najważniejsze zadanie aktorskie w naszej ekipie wziął na swoje barki jego nieodłączny dubler. Ku przestrodze tym, którzy bezmyślnie zaczną zaraz rozdzielać nominacje w  kategorii „najlepsza rola drugoplanowa”.

AJ EM PECET
O mnie AJ EM PECET

Udomowiony Komputer Osobisty Klasy Średniej. Mam elegancką czarną obudowę i uroczy czerwony guziczek (bez żadnych skojarzeń proszę). Współpracuję z kilkoma urządzeniami peryferyjnymi. Ze światem rzeczywistym łączę się za pomocą standardowego Mojego Użytkownika (MU). Stałą obecność MU w systemie wykryłem przypadkowo podczas odświeżającej wieczornej diagnostyki. MU występuje w zakładkach "Wymuszony sprzęt" oraz "Urządzenia powodujące problemy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka