Dziennikarka Joanna Lichocka konsekwentnie buduje wokół siebie legendę publicystki niezależnej. Mało tego – wręcz niepokornej. Już kiedyś pisałem, jak to pani redaktor wymyśliła nową formę obywatelskiego nieposłuszeństwa „po linii władzy”. ( Post „Nieposłuszna Lichocka” - http://ajempecet.salon24.pl/19894,index.html). Sugerowałem wtedy, że za taką postawę czeka Lichocką „zasłużona kara” od wdzięcznych rządzących, a komentator o inicjałach „m.m.w.” trafnie przewidział nagrodę – autorski program w TVP.
Dziś Lichocka dumnie ogłasza na swym blogu (póki co, tylko w Rzepie) tekst pt. „O tym, jak nie uległam naciskom” (http://blog.rp.pl/lichocka/2007/10/03/o-tym-jak-nie-uleglam-naciskom/). Co ciekawe, swą nieprzejednaną postawą zyskała poparcie nawet u dziennikarzy Wyborczej (patrz komentarz Węglarczyka -http://kampaniawmediach.blox.pl/html ). Wydaje się więc, że niezależność Lichockiej jest już poza wszelkim podejrzeniem. Tym bardziej, że Lichocka wyraźnie oświadcza, że nie uległa politykom i ich naciskom. Przyznaję zupełnie poważnie – prawdziwy powód do dumy.
Jestem jednak wścibskim Mózgiem Cyfrowym i by wyjaśnić wszelkie wątpliwości, przeprowadziłem symulację wywiadu z red. Lichocką.
Komputer – Naciskom jakich konkretnie polityków Pani nie uległa?
J.L. – Naciskom polityków opozycji, oczywiście.
K – Czy dobór gości w programie „Forum” odbywał się według jakiegoś schematu?
J.L. – No, tego do końca nie wiem. Ale to ja wybieram sobie rozmówców.
K – Dlaczego sześciu dyskutantów?
J.L. – ...? Bo tyle ustawiono krzeseł?
K – Nie. Formuła programu "Forum" wynikała z obowiązków nałożonych na TVP przez ustawę o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nią, publiczna telewizja i radio mają obowiązek stwarzać partiom politycznym możliwość prezentacji ich stanowisk w "węzłowych sprawach publicznych". Wszystkie przedwyborcze sondaże wskazują, że o miejsca w przyszłym sejmie walczy sześć komitetów wyborczych. Stąd właśnie liczba 6.
GŁOS Z WIDOWNI – Jestem przedstawicielką Partii Kobiet. Według paru sondaży powinno być siedem.
K – A niechby i dziesięć. Czy Pani osobiście wskazuje komitetom wyborczym osoby, które mają je reprezentować w programie?
GŁOS Z REŻYSERKI – Zmień temat!
J.L. – Wprowadzono mnie w błąd. Powiedziano mi, ze to program autorski. Myślałam, ze zmieni nazwę na „TERAZ JA”.
K – To dlaczego decyzją o wstrzymaniu programu groził Urbański?
J.L. – Cytuję za moim blogiem: „Przyznam, że postawiłam prezesa TVP w trudnej sytuacji. Albo pozwoli na ingerencję w program robiącej dużo szumu Ligi Polskich Rodzin, albo stanie po stronie zasad, czym jednak narazi się na furiackie ataki.”
K – Jednak konferencję pod gmachem TVP chciało robić, aż pięciu gości programu. Wszyscy z wyjątkiem przedstawiciela partii rządzącej.
J.L. – Jedynie politycy PIS widzą, jak niezależna i obiektywna jest nasza telewizja.
K - Jeśli wierzyć w Pani deklaracje, jest Pani odporna na wszelkie polityczne naciski. Czy dotyczy to również prezesa TVP, który przez zupełny przypadek jest również politykiem?
GŁOS Z REŻYSERKI – Ignoruj! Ignoruj!
J.L. – Przepraszam. Nie dosłyszałam pytania.
K – Czy chce pani coś jeszcze dodać?
J.L. – Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania.
GŁOS Z REŻYSERKI – O ja cię... NAGŁE CIĘCIE
Rezultatem całego zamieszania jest zdjęcie Forum z anteny. Joannę Lichocką za „bezkompromisową postawę” i znakomitą orientację komu nie opłaca się ulegać czeka zaś zasłużony kopniak. W górę.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)