Wstęp
To Mój Użytkownik (MU) mnie napuścił. Podczas wprowadzania mi terminu „empatia”, nie mogąc poradzić sobie z kolejnym, zupełnie obcym nam komputerom stanem emocjonalnym, chlapnął niespodziewanie: „Na przykład postaw się w sytuacji zwolennika PISu...”
Co to dla mnie? - pomyślałem. Toż to żadne wyzwanie dla kogoś, kto dzięki pociechom MU bywa od czasu do czasu dzielnym komandosem walczącym za pomocą wszelkiego rodzaju oręża z najstraszniejszymi kreaturami, jakie byli w stanie wymyślić spece od gier komputerowych. Czego tu się bać, kiedy miało się zawsze przynajmniej trzy życia w zapasie, a po wpisaniu odpowiedniego kodu zdarzało się bywać nieśmiertelnym? Dla kogoś, kto nie chwaląc się, bywał nawet samą Larą Croft - to naprawdę, jak często sami mówicie, po prostu bułka z masłem...
Opcje
Podkład muzyczny wyłączyłem natychmiast. Nie lubię marszowych rytmów. Oprócz partyjnego hymnu, był co prawda do wyboru hymn państwowy, ale z błędami w warstwie tekstowej.
Wybór rodzajów broni na pierwszy rzut oka ubożuchny. Po chwili zastanowienia wybrałem: „argument”, „oczywistość”, „ideę” i bliżej mi nieznaną bazookę „CBA”. Po głębszym namyślę zaznaczyłem jeszcze „prokuraturę” i nieco skonfundowany, że nie mogę odznaczyć „pałki” przeszedłem do wyboru poziomu trudności.
Zacząłem przeglądać opcje:
1.Gracz początkujący – „pałkarz-fanatyk”;
2.Gracz semi-pro – „sierota po POPISIE”;
3.Gracz pro – „zwolennik-intelektualista”;
4. Gracz master – „geniusz strategii”.
A co tam? Jak współodczuwanie to współodczuwanie – pomyślałem. I postanowiłem zagrać po kolei na każdym poziomie. Rozbawiony MU stwierdził, że jestem o krok od zrozumienia terminu „empatia poznawcza” i życzył mi powodzenia...
Poziom pierwszy
Bardzo grywalne, choć trochę mało skomplikowane. Poruszasz się szybko po planszy i walisz we wszystko co się rusza. Ot, taka strzelanka. Najwięcej punktów dostajesz za profesora, publicystę, lekarza, nauczyciela itp. Kiepska broń przeciwników w postaci „myśli” i „słów” nie robi ci w zasadzie żadnej krzywdy, tym bardziej, że w przeciwieństwie do nich masz pole ochronne, które nie przepuszcza żadnych „wątpliwości”. W razie co, walisz w nich „lewakiem”, „komuszkiem” lub „wykształciuchem”. W najgorszych przypadkach używasz min „TW” i „zdrajca”. Na tym poziomie groźni są jedynie pałkarze strony przeciwnej – uderzenia „moherem” i „zaściankiem” kosztują cię trochę zdrowia. Kiedy już zbierzesz wszystkie ukryte przedmioty (teczki i haki) kończysz grę wygrywając wybory. Na ekranie pojawia się duży napis „A ja popijając kawę zawsze spokojnie głosuję na PIS” i zaraz potem „Game Over”. Pozostaje Ci jedynie czekać na premierę następnej części.
Minusy: Nieco denerwujący jest pojawiający się od czasu do czasu komunikat: „Uwaga. Bezprzykładny atak układu” podczas gdy wokoło w zasadzie same cieniasy bez szans.
Plusy: Za przypadkowe wyeliminowanie sojusznika nie dostajesz żadnych punktów karnych.
Inne uwagi: Twoją kondycję określają liczniki po prawej stronie ekranu. W kolejności: zdrowie, moc, poziom zadowolenia, stan umysłu. Niestety ten ostatni na tym poziomie jest nieaktywny. Trudno mi zdecydować. Czy to plus? Czy minus? Czy może zwykłe niedopatrzenie programisty?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)