Czy ktoś z Was jeszcze pamięta „Zezowate szczęście”? Tę twarz przerażonego Piszczyka (genialny Kobiela) rzuconego dokładnie w sam środek dwóch konkurencyjnych manifestacji ? „Na Kowno!” - krzyczą z przodu. „Precz z sanacją!” – wołają z tyłu... Otóż krótki filmik poprzedzający drugi poziom naszej gry, to nic innego, jak remake owej pamiętnej sceny.
* Uwaga! Wszystkim niezorientowanym wyjaśniam, że omawiam „Grę w Pisowca” do której niecnie namówił mnie Mój Użytkownik (MU) w ramach omawiania zjawiska „empatii poznawczej”. Jak do tego doszło - w poprzednim poście. Tam również krótki opis podstawowych opcji gry i FAQ dla pierwszego poziomu – „pałkarza-fanatyka”, które przed zastosowaniem niniejszej „solucji” polecam przeczytać.
Wstęp
Wracając do animowanego intro. Już ono pokazuje, że tym razem będzie trudniej. Oto nasz bohater znajduje się w samym centrum awantury. Z jednej strony słyszy „Na Berlin”, a z drugiej „Na Moskwę”. Ponieważ wszelako wszyscy zmierzają mniej więcej w tym samym kierunku przytomnie pyta najbliżej maszerujących „Dokąd my właściwie idziemy?”. Sąsiedzi z obu stron szepczą mu do ucha zachęcająco: „Bruksela”. Wkrótce okazuje się jednak, że jedni idą „do”, a drudzy „na”. Nasz bohater zwalnia kroku i po chwili zostaje na ulicy sam. I tak właśnie zaczyna się ...
Poziom drugi
Już biegną do ciebie pałkarze. O dziwo – obu stron konfliktu. Rzucasz się do najbliższej bramy, z której masz cztery wyjścia:
A. Możesz wyjechać do Anglii na posadę bankową.
B. Możesz wrócić do domu i zamienić się w dotychczasowych obowiązkach z żoną.
C. Możesz uciec do PO.
D. Możesz zostać w PIS.
Przy wyborze A lub B tracisz jedno życie i przenosisz się do Komnaty Wspomnień. Przy wyborze C wracasz na poziom pierwszy i zaczynasz grę od nowa. Przy D – grasz dalej. Ale po kolei.
„A” i „B”
W Komnacie Wspomnień przenosisz się w czasy dzieciństwa. Rodzice się kłócą, a ty próbujesz ich pogodzić. Mija rok ( jak widać, na tym etapie nie jest to RTS ), rodzice rzucają w siebie różnymi przedmiotami kuchennymi i praktycznie przestają ze sobą rozmawiać, a ty próbujesz ich pogodzić. Mijają dwa lata, rodzice są od dawna w separacji i przynajmniej jedno z nich ma na koncie jakieś podejrzane romanse, a ty próbujesz ich pogodzić. Dostajesz dodatkowe punkty za dziecięcą wiarę i ujemne za dziecięcą naiwność.
Podobieństwa: Jedynym wyjściem z tej planszy jest zdecydowane opowiedzenie się po jednej ze stron, co de facto oznacza powrót do bramy i wybór opcji "C" lub "D".
Różnice: Zauważyłem, że po nawet krótkim pobycie w Komnacie „bankowcowi” jakoś bliżej do PO, a „domatorowi” do PIS. Aha jeszcze jedno. W przypadku A kompromitujesz się sam napisaniem beznadziejnej książki. W przypadku B kompromituje cię własna żona.
„C”
Tej opcji nie polecam. Wszystkie dotychczas zebrane punkty masz anulowane. Pałkarze i tak cię dopadają. Zostajesz okrzyknięty niewdzięcznikiem, zdrajcą albo nawet i kretem. Pojawia się napis „Zacznij od początku lub naciśnij esc. żeby wyjść”
I wreszcie opcja „D”.
Grasz dalej, ale w uzbrojeniu nie masz już „pałki” i pola ochronnego przed „wątpliwościami”. Tym razem zamiast „teczek” i „haków” (patrz poziom pierwszy) zbierasz "dobre sondaże" dla swojej partii. Najlepiej szukać ich w „Rzepie” i „Wproście”. Olbrzymie pokłady optymistycznych prognoz ( za które jest jednak mniej punktów) znajdziesz z kolei na blogach całodobowego Salonu. Musisz nieco uważać, bo przeciwnicy usiłują cię trafić kontr-sondażami z „Wyborczej” i „Onetu”. Ale się nie przejmuj - mają minimalny wpływ na poziom Twojego „licznika mocy”. Najgorszą rzeczą, na jaką możesz się natknąć, to miny w postaci sondaży na temat przyszłych koalicji i preferencji rodaków w tym temacie. O - w tym przypadku „licznik zdrowia” gwałtownie opada i możesz przegrać całą grę. Wystrzegaj się ich, jak ognia lub ostentacyjnie ignoruj.
Plusy: Podobnie, jak na poziomie pierwszym, kończysz grę wygrywając wybory.
Minusy: Przed informacją „Next Level” pojawia się wyjątkowo drażniący napis „Gratulacje. Właśnie zostałeś Sierotą po POPISIE”
Inne uwagi: Na tym poziomie możesz wpisać swój wynik do tabeli i porównać z wynikami innych graczy. Niestety zauważyłeś, że inni gracze, w przeciwieństwie do ciebie, mogą swoje wyniki sumować. Być może z tego powodu licznik „poziomu zadowolenia” ani drgnął. Wyczuwasz tu jakieś grube oszukaństwo albo kolejny błąd programisty.


Komentarze
Pokaż komentarze