Wyborcza gorączka opada na tyle powoli, że wciąż jeszcze rozmawia się głównie o politycznych transferach „na górze”. Czy jeszcze za wcześnie, by przyjrzeć się dokładnie zupełnie innemu transferowi ?. Socjologów i politologów czeka sporo pracy. Dziś zostaną ogłoszone oficjalne wyniki wyborów, a wraz z nimi pojawią się zapewne liczne słupki i wykresy omawiające przepływ elektoratu poszczególnych partii w ciągu ostatnich dwóch lat.
„Skonsumowanie przystawek” wzbudza zachwyt wielu komentatorów. Nawet publicyści zdecydowanie przeciwni „partii bliźniaków”, twierdzą z przekąsem, że fakt „przeżucia i wyplucia” Samoobrony przez PIS to jedyny realny „sukces” tej partii. Pośród tej radosnej wrzawy z powodu odstawienia Leppera na boczny tor, póki co zupełnie nie słychać pytań o to, ile i co przy okazji owej konsumpcji połknięto. Bo przecież prawie półtora milionowy elektorat z 2005 roku nie rozpłynął się w powietrzu. Owszem można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że spora jego część do wyborów po prostu nie poszła. Ale co z resztą? Czy dali się uwieść „populistycznej” kampanii PO czy może komuś innemu „zalegają na żołądku”?
Ziemkiewicz w swoich jeszcze gorących refleksjach powyborczych pisze m.in. „Otóż kampania Kaczyńskich, jak WSZYSTKIE dotąd zwycięskie kampanie wyborcze III RP, wycelowana była wyłącznie w Polskę Sfrustrowaną. Bo dotąd zawsze wygrywało się w Polsce złością i resentymentami ludzi pokrzywdzonych i odrzuconych, czy w każdym razie uważających się za takich.”
Jednocześnie zauważa, że pewną „pokrzywdzoną i odrzuconą” grupę tzw. „wykształciuchów” PIS sobie z góry odpuścił. Porażkę PIS tłumaczy zaś stawiając następującą tezę:
„W każdym razie stało się coś w III RP bezprecedensowego − ci powtarzający że „Balcerowicz musi odejść” okazali się mniejszością!” Mniejszością? Czy można to uznać za jasną wskazówkę, gdzie należy tych „resztek” po Samoobronie szukać?
RAZ porusza się w obrębie porównań wojenno – bitewnych, bo takie ma hobby. Mój Użytkownik ma skojarzenia ewidentnie sportowe i mówi tak:
„Wszelkich kibiców PIS namawiam na chwilę refleksji. Szczególnie wtedy, kiedy dumnie oświadczają, że to właśnie ich drużyna „spuściła do niższej ligi” zespół opalonego Andrzeja. Nie zamierzam odbierać głównym trenerom PIS zasług za: wyeliminowanie z ekstraklasy klubu „Samoobrona”, posłania na zieloną trawkę najczęściej faulujących graczy ( i przy okazji wyłuskania kilku „talentów” do gry w rezerwie) oraz zamknięcia archaicznego stadionu im. Romana Giertycha, którego murawa przynosiła nam wiele wstydu w całej Europie. Radzę tylko pamiętać, że spora grupa kibiców tych miernych zespołów postanowiła nadal przyglądać się pierwszoligowym rozgrywkom. Zmienili tylko drużynę, której kibicują i siedzą na trybunie dokładnie obok was... Na żylecie?!”


Komentarze
Pokaż komentarze (2)