Na Salonie prawdziwy wysyp tekstów domorosłych psychologów i socjologów oceniających stan umysłów oraz analizujących motywację postępowania najmłodszych uczestników ostatnich wyborów. Tych, którzy 21 października stracili polityczne dziewictwo i poszli zagłosować. Tych, którym przez ostatnich parę lat skutecznie wbijano do głów na lekcjach „Wiedzy o społeczeństwie”, że jest to podstawowy obywatelski i patriotyczny obowiązek. Mało tego – prawdziwy egzamin emocjonalnej dojrzałości i odpowiedzialności za własny kraj.
O, naiwna młodości. Tacy byliście dumni i przejęci, kiedy pierwszy raz w życiu wrzucaliście wyborczą kartkę do urny. Podejrzewam, że spodziewaliście się – jeżeli już nie triumfalnych fanfar i burzy oklasków – to przynajmniej jakiejś pochwały, jakiegoś podziękowania. Wszak to prawdopodobnie dzięki Wam padł niezły frekwencyjny wynik i po raz pierwszy od 1989 roku, krzywa uczestnictwa Polaków w procesie szumnie nazywanym „świętem demokracji”, zamiast lecieć na łeb na szyję, dumnie wystrzeliła w górę. Miało być przecież „przepięknie”...
I co? Oto dowiadujecie się, z dnia na dzień, że jesteście niezdecydowani, bezideowi i zakompleksieni. Że Wasze bezkrytyczne mózgi są przeżarte przez debilne programy telewizyjne i gry komputerowe. Że daliście się oszukać wrogiej propagandzie i skaperować fałszywym autorytetom. Że jesteście kontrolowani, manipulowani i wykorzystywani. Że to pierwsze „tete a tete” z demokracją było zwykłym gwałtem na Waszej niewinności. Dla sporej grupy "dojrzałych" blogerów Salonu24 jest zupełnie oczywiste, że zostaliście kolokwialnie mówiąc „najnormalniej w świecie wydymani”. I to wszystko przez nierozerwalnie związaną z wiekiem Waszą głupotę, z którą lepiej było zostać w domu.
Rozczarowani? I dobrze. Bo oto kolejna lekcja, na której trzeba pilnie uważać. I zapamiętać. Tych, którzy rzucają wyzwiskami - twierdząc, że na prawdziwe „randki z polskością” macie jeszcze czas. Tych którzy wystawiają Wam stronnicze i niesprawiedliwe oceny. Którzy wzruszają pogardliwie ramionami.. Którzy mają Was za nic lub obrażeni pogardliwie milczą. A już szczególnie uważnie przypatrzcie się tym, którzy pochylają się nad Wami z pobłażliwym uśmiechem udawanej troski i ślinią się na samą myśl, jak to będą Was zapładniać myślą, wałkować ideą i lepić na swoje podobieństwo.
Zechciejcie na koniec przyjąć od starego pryka* gratulacje (choć nie ma najmniejszego powodu by ufać i jemu). Niemniej - obojętnie na kogo i z jakich powodów głosowaliście - autor tych słów jest zbudowany Waszą mobilizacją, aktywnością i uczestnictwem. I cokolwiek by Wam wmawiano – on we wszelkich dyskusjach będzie uparcie twierdził, że to jest owo „normalnie”.
* Tę płomienną wypowiedź Mojego Użytkownika (MU) wklejam na mój komputerowy blog bez żadnych poprawek i na jego wyraźne życzenie. Jak dla mnie zbyt patetyczne i bez właściwego nam – Maszynom Cyfrowym – dystansu, ale niech MU będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)