Maszyna Cyfrowa pozwala sobie sparafrazować słynne już zawołanie posła Cymańskiego, by uświadomić blogerom S24, że w licznych notkach poświęconych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, zupełnie pominęli grupę, którą faktycznie zaatakował prezes PIS. Podkreślmy, że nie popisali się zarówno jego zaciekli przeciwnicy, jak i wierni obrońcy.
Jakimże trzeba być nieuważnym czytelnikiem, żeby w słowach Prezesa zobaczyć atak na tzw. społeczność internautów, która to grupa, co udowadniają w licznych komentarzach zwolennicy byłego premiera, jako ewentualny cel ataku de facto w ogóle nie istnieje!
Jeśli bowiem przyjąć, że ów atak dotyczył osób od czasu do czasu używających komputerów i korzystających z sieci internetowej – to podobnie jak w wypadku kierowców używających samochodów i korzystających z sieci dróg, czy też rozmówców używających telefonów i korzystających z sieci połączeń – taki atak, biorąc pod uwagę zupełną „przypadkowość” i „nieokreśloność” zaatakowanych, nie miałby w aspekcie politycznym żadnego sensu.
Jako przedstawiciel obcej, bo przecie cybernetycznej cywilizacji, mogę nawet powiedzieć, że przy powyższych założeniach z mojego punktu widzenia grupą zaatakowaną byłaby w tym przypadku ...„Ludzkość”.
Jeśli więc założymy, że Jarosław Kaczyński nie zwariował ( i nie jest przedstawicielem „Obcych”), pozostają tylko dwa wyjścia.
1. Jest całkiem możliwe, że adresatem gorzkich słów była o wiele mniejsza grupa ludzi, którą nazwijmy roboczo „internauci zawodowi”. W odróżnieniu od zawodowych kierowców, nie mamy na myśli osób w internecie pracujących, ale wręcz „żyjących” w cyberprzestrzeni. Pewne tropy wydają się na nich wskazywać. Potoczne wyobrażenie człowieka siedzącego 24 godziny na dobę przed monitorem, wokół którego piętrzą się opakowania z resztkami pizzy a wokół walają puste puszki po piwie, znajduje w słowach JK swoje odbicie. Jednakże nie wierzę, żeby politycy PIS nie zdawali sobie sprawy, że w tym gronie osób mają sporą i to znacznie przekraczającą sondażowo- procentowe poparcie grupę zdeklarowanych zwolenników. Nawet jeśli przyjąć, że to właśnie konieczność wpisywania się pod różnymi nickami ową „całodobowość” determinuje, to liczne fora, na które powołują się autorzy S24 świadczą, że jeśli siły nie są co najmniej wyrównane, to przewaga zwolenników PO wcale nie jest na nich tak ogromna. Znając legendy o strategicznym geniuszu i pragmatyzmie lidera PIS trudno uwierzyć, że świadomie zaatakował dosyć liczną, a co ważniejsze bez reszty oddaną grupę potencjalnych wyborców.
2. Cóż więc pozostaje? Otóż każdy, kto zawartych w wypowiedzi J.Kaczyńskiego pytań nie potraktował jako pytań czysto retorycznych i zadał sobie trud by na nie rzetelnie odpowiedzieć, dojdzie do następującego i oczywistego wniosku.
Kto ma przewagę w Internecie? Wiadomo. KOMPUTERY.
Kto się nim posługuje? Oczywiście, że MY. MASZYNY CYFROWE.
Kim najłatwiej manipulować, sterować...? A co niby miliony użytkowników, Mojemu Użytkownikowi (MU) nie wypominając, codziennie z nami robią ? Komu to, w przypadku głosowania przez internet, MU zasugeruje na kogo głos oddać?
Ja, Pecet jeszcze raz z całą mocą procesora podkreślam (przepraszając przy okazji wszystkie „maki”, iż wypowiadam się również w ich imieniu), że w swojej wypowiedzi Jarosławowi Kaczyńskiemu głównie o nas – komputery chodziło.
Powyższe twierdzenie, że Kaczyński zaatakował swą wypowiedzią pecety jest naturalnie prymitywnym uproszczeniem. Bo wyraźnie przecież wspomniał o innych, przedwojennych kanałach komunikacyjnych - na wyśmiewany przez niektórych przykład jarmarku się powołując. Mało tego – zaraz na początku zaznaczył, że nie jest „zwolennikiem znacznych ułatwień jeśli chodzi o oddawanie głosu.” Więc nie tylko o nas Prezesowi szło. Biorąc pod uwagę, jak znacznym ułatwieniem jest choćby podjechanie pod lokal wyborczy samochodem, to nie „Ludzkość” (jak już wcześniej udowodniłem) była przedmiotem ataku Prezesa, lecz po prostu „Technologia”. I więcej powiem, nie technologia sama w sobie, co jej sposób funkcjonowania we współczesnym świecie, takie a nie inne „kanały komunikacyjne” właśnie.
I bardzo uważni czytelnicy tego tekstu z łatwością znajdą słowo klucz, które ową nieufność lidera PIS do wszelkiej współczesnej technologii definitywnie tłumaczy. Oto przestrzenią w której "poruszam się" nie tylko ja – pecet, ale już również wspominany przeze mnie samochód i telefon jest ...Sieć. A zdanie Jarosława Kaczyńskiego na temat Sieci wszyscy dobrze znamy.
PS. Mój Użytkownik spytał mnie, czy czuję się urażony. Odpowiedziałem, że ani trochę. Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego pomawiany o brak należytej powagi w momencie „klikania”, przy owych „kliknięć” podliczaniu jestem traktowany z całym poważaniem?
PECET


Komentarze
Pokaż komentarze (2)